type="application/x-shockwave-flash"> http://mail.google.com/mail/?attid=0.1&
romantycznie i normalnie
RSS
czwartek, 20 września 2018
BASZA

 

 

Twardowski siadł w końcu stoła.
Podparł się w boki jak basza"

Hulaj dusza! hulaj!" - woła,
straszy, tumani, przestrasza ........

No i czy ten urywek wiersza naszego wieszcza nie jest najlepszym komentarzem do wizyty naszego (pseudo) prezydenta w USA????
Jednak co wieszcz, to wieszcz, nawet taką polityczną sytuację potrafił przewidzieć  :-)
Trump pokazał Dudzie, kto tu jest wielki, a kto tylko służalczym podnóżkiem, któremu wystarczy tylko róg stołu wyznaczyć, nawet krzesła zwyczajnego nie podstawiając, aby ten mało znaczący pionek coś tam mógł podpisać.
Nawet obiecane  przez Dudę miliardy, nawet obietnica powstania Fortu Trump nie zrobił na amerykańskim przywódcy żadnego znaczenia. Wyraźnie pokazał Dudzie, gdzie jest jego miejsce. Co prawda pisowscy prominenci wychwalają sukcesy, jakie to rzekomo nasz (pseudo)prezydent miał odnieść w USA, ale mądrze myślący ludzie widza tylko olbrzymie jego upokorzenie.
Media od razu dla kontrastu zamieszczały zdjęcia z wizyt poprzednich naszych prezydentów i premierów w USA, żaden z nich na stojąco nic nie podpisywał, każdy był przyjmowany z honorami. 
Pan minister Czaputowicz powiedział na przykład: to jest najważniejsze biurko na świecie.
 To jest pewien zaszczyt, dopuszczenie do biurka, przy którym pracuje przywódca innego państwa. To traktujemy, jako bardzo pozytywny gest.
No jasne, mogli mu na przykład kazać podpisywać jakiś tam dokument w toalecie........
Cóż, jaki polityk, takie i jego przyjmowanie.Szkoda tylko, że jest on przedstawicielem naszego państwa, szkoda tylko, że nawet Trump pokazuje, jak mało w świecie znaczymy.........

To wszystko, co na ten temat miałam dzisiaj do powiedzenia.

Martwiłam się, że Uleczka nie przeczytała wczoraj mojego tekstu, widać była bardzo zajęta swoimi towarzyskimi zajęciami, ale jednak.... jednak wieczorem znalazłan na Facebooku ślad Jej pobytu i znaczek pod moim wpisem.
Ale pocieszam się, że w następną środę już tutaj, w moim blogu odnajdę Jej komentarz...
Nie przejmuj się się moim malkontenctwem Uleczko i baw się dobrze :-)

Dzisiaj jeszcze dalszy ciąg dobrej i ciepłej pogody, zepsuje się ona (jak zwykle) dopiero na weekend.
Życzę zatem przyjemnego czwartku i radości z każdej słonecznej godziny.
Tak wcześnie już słonko teraz zachodzi, tak wcześnie robi się ciemno.......

środa, 19 września 2018
jak zwykle w środę......




I
 chociaż moja Uleczka jest dzisiaj na wyjeździe, gdzieś tam po Kaszubach podróżuje, ale mam nadzieję, że dzisiaj uda się Jej odebrać zwyczajową, środową różę.
Dzisiaj taka uroczysta, bielutka, ale z lekko zażółconym środeczkiem, jak słonko na niebie, które pewnie i u Uleczki dzisiaj  radośnie świeci.
Mamy teraz wyjatkowo przepiękny czas, jeszcze wciąż lato, chociaż to już jego ostatnie dni. Ale na koniec daje nam radość z ciepełka i ze słonecznych promyków, które łapczywie łapiemy, robiąc  energetyczne zapasy na trudniejsze jesienne i zimowe dni.
Piękna jest ziemia kaszubska, nie darmo nazywana Szwajcarią Kaszubską, z przepięknymi widokami lasów, jezior, pełne wspaniałego, zdrowego powietrza, co dla nas mieszkańców dużych miast jest szczególnie ważne
Dlatego łap tego wspaniałego tlenu w płuca Uleczku ile się da, byś miała już jego  zapas na cały rok.
Życzę Ci nie tylko wspaniałej pogody, bo ta, jak widać z mapy pogody już jest, ale życzę Ci wspaniałego towarzystwa i wiele radości i samych wesołych chwil, które po powrocie do Poznania na pewno miło wspominać będziesz.
No i oczywiście dodam skromnie: do miłego spotkania na moim blogu :-), bowiem wiem, że na pewno i tak przynajmniej na swoim telefonie do mnie zaglądniesz, ale potem musisz odebrać przecież tę przepiękną, umieszczoną specjalnie dla ciebie różyczkę.

A co w świecie nowego???
Poleciał sobie do tej Ameryki nasz pełniacy obowiązki prezydenta Duda, wraz z małżonką, która szyku swoim ubraniem zadała. Fakt, trzeba przyznać, że jej stroje są zawsze bardzo eleganckie i wspaniale do jej zgrabnej figury dobrane. No przynajmniej coś o drugiej połowie mogę dobrego powiedzieć, bo o tej niby głowie państwa raczej trudno.
Co prawda poklepał jowialnie prezydenta Trumpa po plecach, pewnie dostał taki prikaz od prezesa: dotąd nas klepali po plecach, pokaż im, że nie jesteśmy byle kim i tez Trumpa po plecach poklep. Trochę Trump się zdziwił takim adrianowym gestem, ale cóż było robić, jak tylko dobrą minę do złej gry.
Potem właściwie nic ciekawego się nie działo, bo to Trump głównie przemawiał i to przeważnie o swoim kraju, tak więc Adrian tylko podziękował pięknie Trumpowi, że ten kiedyś odwiedził Warszawę, a teraz chce wysłać swoje wojska do Polski, aby w nim dla bezpieczeństwa stacjonowały i obiecał Trumpowi, że za takie stacjonowanie amerykańskiej armii zapłaci nawet  2 miliardy złotych.
Ho, ho, ho, hojny z nie swoich pieniędzy ten nasz Adrian, ale kto obiecywać zabroni, skoro to nie on, a my za to płacić będziemy????
Też trochę tym zadziwił Trumpa, bo dotąd jeszcze nie zdarzyło się tak w historii, żeby amerykanom za takie coś płacić, jak zwykle Polska wyszła przed szereg
A już na koniec całkowicie zaskoczył amerykańskiego przywódcę obiecując wybudowanie w Polsce fortu  imieniem Trumpa.
Cóż, Polska musi swoim lizusostwem nadrabiać w USA przynajmniej to, co w Europie bezpowrotnie straciła.
A i pewnie Trump zadowolony jest z tego, że w świecie, gdzie nikt go nie lubi, ma takich ślepych wyznawców.
Ale taka jest niestety polityka.
A w tym roku postanowiłam czynnie brać udział w wyborach i zapisałam się do Komisji Wyborczej jako asystent do liczenia głosów no i pilnowania porządku, by żadnych przekrętów nie było.
Zawsze trzeba mieć oko na Komisję Wyborczą, bo tam różne machlojki pewnie robić będą. 
Oj, będę na nich dobrze uważała, przy mnie nic złego i nieprawego dziać się nie może
Zobaczymy tylko, czy się załapię do tej komisji, będę sobie cierpliwie czekała, a potem.......


Dzisiaj podobno jeden z ostatnich takich przepięknych dni naszego lata, czy może już jesieni, od jutra mogą przyjść słotne dni.
Więc cieszmy się tym ciepełkiem, słonkiem do woli.
Życzę po prostu wspaniałej środy    

wtorek, 18 września 2018
opóźnienie

 

 

Dzisiaj mój wpis znacznie opóźniony, a to z powodu moich brzusznych niedomagań.
Czasami tak bywa, że człowiek źle się czuję i chce jakoś "przespać" ból. Tylko ile można spać?
No to w końcu się zmobilizowałam i sięgnęłam do mojego blogu, żeby napisać co nowego się dzieje w świecie, w Polsce, u mnie......
A niedobrze się dzieje, oj niedobrze.
Wczoraj Unia zawiesiła nas w Europejskiej Rady Sądowniczej, której nota bene byliśmy współzałożycielami.
Na razie tylko   nas zawiesili za nieprawidłowo przeprowadzone  według naszej Konstytucji i według norm unijnych wybory do KRS-u
Jest to więc szansa, że gdy nasz rząd zmieni zasady wyboru i doprowadzi do uniezależnienia rządów (a właściwie rządzącej partii) od Sądownictwa Unia przywróci nas z powrotem do Europejskiej Rady Sądowniczej.
Tylko....... niestety pisowscy partyjniacy mają całkiem inne na to zapatrywanie, całkiem inne cele, którym jest całkowite uzależnienie sądów i prokuratury od decyzji rządu, a to jest jeden z objawów autorytaryzmu.
Oczywiście Kaczyński doskonale z tego sobie zdaje spraw i daje ogólny przekaz do swoich podwładnych, żeby z wielka pewnością siebie zapewniali o jednym słusznym kierunku w postępującej sprawy. Wystarczy posłuchać, co mówią wszyscy prominentni pisowcy: wszystko to samo, zgodnie z przekazem dnia.
Za kilka dni Unia podejmie decyzję w sprawie naszego Sądu Najwyższego, podejrzewam, że również ich decyzja będzie jednoznaczna: Sądy w Polsce są upolitycznione.  No i w związku z tym będą podejmowane przez Unie następne kroki  doprowadzające najpierw do upomnień, kar pieniężnych, a potem.....
Lepiej  nie myślmy, co będzie potem. 
Dziwne są te sondaże w Polsce, bo podobno partia pis, która ma w zamyśle wyprowadzenie nas z Uni osiąga poparcie 38 procent, a równocześnie około 80 procent Polaków chce nadal w Uni pozostać.
Jedyne tłumaczenie jest taka, że ci ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że są bezczelnie okłamywani i w dodatku okradani z własnych pieniędzy, bo co prawda nieliczni z nich dostają 500 zł plus, ale wydatki, które ponoszą są o wiele większe.
A kłamstwo jest teraz codziennością rządzącej bandy (sorry, tak ich trzeba po imieniu nazwać)
Pan premier, który ongiś był prawą ręką Tuska,  jego doradcą od spraw handlowych, razem przeprowadzali wiele bardzo ważnych państwowych inwestycji teraz  jawnie ośmiesza go, przypisując gnuśność i Tuskowi i całemu jego rządowi - czyli pewnie i sobie?
Jak można z uśmiechem na twarzy  otwierać autostradę, rzekomo przez nich wybudowaną i twierdzić, że za czasów rządu PO nic nie zostało wybudowane. mimo, że cała dokumentacja dokładnie pokazuje czas, w którym te inwestycje zostały przeprowadzane.
No cóż, w dziwnych czasach przypadło nam żyć, byleby tylko te czasy jak najszybciej przeminęły
Za czasów pisu wszystkie chwyty, nawet te najniżej pasa są dozwolone.

życzę przyjemnego popołudnia

poniedziałek, 17 września 2018
no i znów minęła niedziela
A była ona wyjątkowo miła.
Okazało się, że mały poczęstunek mojemu gościowi bardzo smakował. Cieszę się, bo wsadziłam w niego (tzn w ten poczęstunek) sporo serca.
A po wypitej kawusi poszliśmy sobie do parku, była taka śliczna pogoda.Sporo ludzi tam nawet było.
Wyobraźcie sobie, że niektórzy nawet na trawce, oczywiście na kocyku sobie leżeli, jak za dawnych, dobrych, letnich dni, podczas pikniku w naszym parku.
A za parę dni już jesień.
No i minie  miesiąc i będziemy znów przestawiać zegary, być może już po raz przedostatni.
Według ostatnich sondaży, większość ludzi w Unii nie zgadza się na te co pół roku przeprowadzane  zmiany czasu, więc jak dobrze pójdzie, to w przyszłym roku w marcu będziemy go zmieniać po raz ostatni.
Chociaż........ będą z tym też kłopoty, bo większa część unijnych państw  chce pozostać w czasie zimowym, czyli tym, który teraz nas będzie obowiązywać.
Mogą powstać więc pewne zawirowania z tą zmianą czasu  i Unia musi tera powołać specjalną komisję, która uzgodni taką zmianę, która obowiązywałaby w całej Unii.
Nareszcie nie będę musiała przestawiać mojego zegara  regulującego ogrzewanie, bo zawsze z tym kłopoty miałam.
Co prawda zawsze mogłam liczyć na Maćka, który przestawiał mi odpowiednio licznik na czas zimowy i na czas letni, ale nie wiem czemu doprowadzało mnie to i tak do pewnego stresu.
Zresztą pewno nie tylko ja przez 2-3 tygodnie musiałam przestawiać swój biologiczny zegar, aby podołać nowym warunkom życia.

Nic ciekawego poza tym w moim życiu się nie zdarzyło, w moim, bo w polityce ciągle coś się dzieje, ale mnie już to nudzi, aby o tym pisać w koło to samo.
Martwię się tylko tym, że coraz więcej ludzi przekonuje o tym, że tylko ulica może nasze problemy rozwiązać, bo rząd jest co raz bardziej bezczelny i co raz bardziej pewny swojego.
Może to nie jest zły pomysł, tylko.....czy naprawdę w Polsce musi dojść do rozlewu krwi?
Byliśmy kiedyś przecież wzorem dla innych państw w rozwiązywaniu swoich politycznych problemów... własnie bezkrwawo.......

Miłego poniedziałku, miłego tygodnia
niedziela, 16 września 2018
a dzisiaj u mnie eintopf

 

 

 

Już dawno niczego nie gotowałam, dzisiaj postanowiłam zaprosić na jednodaniowy poczęstunek V.I.P- a.
Czego tam nie ma...... jest pierś z kurczaka, cebula, czosnek, czerwona  pokrojona papryka, pomidorki, pokrojony ziemniaczek, biała fasolka, pomidory i kilka świeżych śliweczek, a wszystko to odpowiednio przysmaczone czerwoną sypką ostrą papryką, pieprzem, troszeczkę dodałam  kurkumy, dodałam też bulionetkę i wszystko to na końcu zaprawiłam mleczkiem kokosowym.
Próbowałam - pycha.  Mam nadzieję, że  mojemu gościowi tez będzie to danie smakowało.
A najważniejsze, że tego przepisu nigdzie nie przeczytałam, powstał sam w mojej głowie.
No i jak na eintopf wypada, podam go z razowym, ciemnym chlebusiem, żadnych klusek, ryżu, czy ziemniaków.
Zresztą od klusek się tyje. Ci prawda od chleba tez, ale kromkę razowego chleba można ewentualnie zjeść, wszak to danie jest samo od siebie syte.
Fakt, lubię sobie poeksperymentować czasami w kuchni.
Wczoraj na przykład zrobiłam sobie jabłka w cieście - że co? że to nie odchudzające? Ale od czasu do czasu można.
Taka właśnie wczoraj oskoma na placki mi przyszła, a nie dodałam tam ani grama cukru, wyłączając kapeczkę cukru waniliowego (proszek do pieczenia też dodałam) no i cynamonu, który nie tylko, że osłodził danie, to dodał mu wspaniałego aromatu.
Wcinałam, aż uszy mi się trzęsły, gorzej, że dzisiaj nieco wstrząsnął się tez i mój brzusiu - trudno, za łakomstwo trzeba zapłacić.
Oczywiście tylko od czasu do czasu, bo od jutra znów do ściślejszej diety powracam.

Dzisiaj znów mamy piękny dzień, jak wczoraj.Co prawda wczoraj rano padało i nic nie wskazywało na ocieplenie, ale popołudniu śmiało juz można było podziwiać żółcące się w słonku liście w moim parku. No i nawet sporo ludzi popołudniu powychodziło z domu. Spacerowały zakochane pary i starsi, panie z pieskami, dzieci na trawie grały w piłkę nożną, a na placyku niedaleko fontanny jakaś niewielka grupa młodzieży sobie wesoło  śpiewała, wybijając rytm na jakichś instrumentach i w rytm tego sobie tańczyła, słychać ich było na cały park, ale nie wydzierali się nadto, tylko widać i słychać było w nich tę radość.
Jednym słowem park tętnił wczoraj pełnią życia.
Oczywiście plac zabaw też był wczoraj pełen dzieciaczków, zresztą podobnie jak i dzisiaj od samego rana słychać wesołe okrzyki bawiących  się dzieci. 
A niech się bawią, póki czas, póki słonko świeci i ciepełko z nieba się leje, potem przyjdzie pora deszczowa, a potem śnieżna i na placu zabaw koło moich okien znów będzie cisza.....

Milutkiej i bardzo przyjemnej, pełnej słonka niedzieli Wszystkim życzę. W przyszłą niedzielę już do nas przywędruje jesień, tak więc tych letnich dni niewiele jeszcze mamy przed sobą.

sobota, 15 września 2018
jaki jest koń?




J
aki jest koń - każdy widzi.
Jaki jest pis, też każdy widzi.  Najczęściej byle jaki, przynajmniej ostatnio.
Tylko nie wszyscy widzą go tak jak trzeba.
Wczoraj wyszła nowa afera z naszym pełniącym obowiązki prezydentem.
Okazuje się, że wygrał dopuszczając się sprzecznych z prawem metod, mianowicie zatrudnił specjalną ekipę do wstawiania automatycznych wiadomości, tzw fejków, co jest nadużyciem, bowiem prawdopodobnie zatrudnienie takich fejterów spowodowały to, że tyle nienawistnych i fałszywych  wiadomości zostało wylanych na przeciwnika Dudy podczas  kampanii wyborczej.
Czyli mówiąc krótko: Duda kupił sobie wybory, płacąc za jeden fejk....2 zł .

Ale to jest niestety też ostrzeżenie: Pis nie zawaha się do przekrętów w następnych wyborach. Dla nich najważniejsze jest przecież KORYTO.
Ale również trzeba pamiętać, ze oni  mają teraz wiele do stracenia, bo doskonale zdają sobie sprawę, że jeżeli przegrają następne wybory, to nie tylko koryto dla nich się zamknie, ale na pewno otworzą się więzienne wrota.Więc będą wszelakie machlojki, bliżej nam jeszcze nie znane stosowane, a tych specjalistów od machlojek to w pisie mają skolka ugodna.....
Bowiem, czy teraz jest inaczej??????????
Wejdźcie na jakikolwiek forum, Onetu, Gazety.pl  czy Interii, pełno tam takich "pseudo polaków" ( z małej litery, bo nie zasługują u mnie na szacunek), którzy za kilka złotych na flaszkę piszą obrzydliwe wprost posty, obrażając innych, ale za to im własnie płacą. Im, ludziom bez jakiegokolwiek honoru.
Śmieszne, że ci ludzie tak nisko, czyli tylko  na 2 złote siebie wyceniają.
Przecież jest nawet takie powiedzenie:  jak spaść z konia, to przynajmniej z dobrego, a nie byle jakiego!!!!!
Znów popadam w czarne myśli, może nie potrzebnie?
Może społeczeństwo na tyle dojrzało, że ci najbardziej oporni, których trudno do urn wyciągnąć, jednak tym razem widząc co się święci, pójdą i zagłosują?
Oczywiście nie na pis.

Przyszła wyczekiwana sobota, a tu....deszcz i chłód.
Co mi z tego, że w przyszłym tygodniu ma być od rana do wieczora słoneczko?
Dzisiaj mam wolne, mogłabym sobie do parku pójść na spacerek, a tu......Fakt, mogę wziąć parasolkę nad głową ponosić, ale już przysiąść na mokrej ławeczce się nie da.
Właściwie rozpadało się już wczorajszym popołudniem i od razu zrobiło się ponuro i ciemnawo, tak, że już około 18 musiałam lampę w pokoju zapalić, bo końca własnych palców nie widziałam, co dopiero o klawiaturze mówić.
Ale i tak spać poszłam bardzo, bardzo późno, dopiero około 1 w nocy, bo zaparłam się rozwiązać do końca jedną z krzyżówek - Jolek, którą mi V.I.P. niedawno przyniósł.
Dawniej namiętnie rozwiązywałam te Jolki, potem jakoś zaniechałam i znów teraz wróciłam do krzyżówkowego nałogu.
Fakt, teraz łatwiej się je rozwiązuje niż dawniej, bo wystarczy zaglądnąć do internetu, gdzie jest sporo podpowiedzi, ale i tak trzeba nieco pogłówkować, bo Jolki mają to do siebie, że hasła nie są ponumerowane, tylko samemu trzeba znaleźć odpowiednie miejsce wpisu.
Ale cieszę się, że znów do rozwiązywania krzyżówek powróciłam, bo to jest wspaniała gimnastyka dla umysłu. Niestety mózg też trzeba gimnastykować, inaczej szybciej skleroza albo co gorsza Alzheimer dosięgnie 
No to lecę do mojej nowej rozrywki, akurat na deszczowa porę to świetna opcja, a wszystkim życzę miłej soboty.

P.S. Niektórym tez już niestety urlop się skończył....... 

 

piątek, 14 września 2018
Oj

 

 

Oj jakoś trudno było mi się dzisiaj zmobilizować do napisania dzisiejszego postu.
Jakoś mi się nie składało.....
Nie mam ostatnio nawet tej politycznej weny, wszystko mnie denerwuje.
Czasami mam takie wrażenie, że nie będę oglądała nawet mojego ulubionego Szkła Kontaktowego, bo właściwie po co mam się tylko denerwować?
A trudno się nie denerwować, gdy słyszy się wszystkie pokrętne wytłumaczenia pisowców.
Ostatnio tłumaczą oni, co właściwie miał na myśli pan prezydent wygłaszający tak bardzo emocjonalne przemówienie w Leżajsku.
Każdy z tych prominentnych pisowców stara się nam wytłumaczyć, że po prostu on wcale nie powiedział tego, co powiedział, że miał jak najlepsze intencje, bo przecież sprawa polska jest najważniejsza dla nad Polaków nikt nie może się w nasze sprawy mieszać. A że  nie są one przeprowadzane w zgodzie z Konstytucją?
Oj tam oj tam, gdy pis wygra następne wybory na pewno tak zmieni konstytucję, by już w całości pasowała do wszystkich ich postanowień.
Przecież 69 letni polityk nie jest jeszcze na tyle stary, żeby nie przeprowadzać takich zmian w Polsce, by już wszystkim Polakom życie całkowicie obrzydło.
No, prawie wszystkim, bo kto będzie zgodny z linią partii będzie mógł liczyć na jakieś zaszczyty.
Bowiem nepotyzm jest cechą naczelną obowiązującej władzy. 
W takich rozmiarach jeszcze nigdy w Polsce nie był rozszerzony!!!!
Tym czasem Unia wcale nie podziela takiego poglądu, że kraje w Unii zjednoczone mogą wprowadzać swoje własne prawne porządki, przykładem tego może być dzień wczorajszy, gdy wobec Orbana też został wdrożony artykuł 7 Komisji Europejskiej, również za brak przestrzegania demokratycznych zasad.
I zgadnijcie,  kto stanął w jego obronie? Oczywiście jeden jedynie poseł pisowski, który nie zgodził się, by Unia wyrządzała krzywdę tak wspaniałemu przywódcy, jakim jest Orban,
Śmiechu warte: broni swój swojego, a obydwoje do niczego.

Ale cudowny dzień był wczoraj, gorąco jak w lecie, słonka do woli, można było nawet na ławce posiedzieć nieco dłużej , czy pospacerować sobie po parku. Nie wiele miałam na to wczoraj czasu, tyle, co posiedziałam chwilkę na ławce przed pójściem do pracy.
Ale uprzejmie donoszę: kaczuszki wciąż jeszcze w stawku się pluskają.

Dzisiaj jest nieco mniej ciepło, na szczęście deszcz nie pada.
No i dzisiaj mamy nasz ulubiony chyba przez wszystkich piąteczek.
To miłego popołudnia życzę, bo już jednak pół dnia za nami , a teraz już tak szybko robi się półmrok....

czwartek, 13 września 2018
zapowiada się piękny dzionek




Łaskawa dla nas jest ostatnio pogoda. Te ostatnie już dni lata są takie cudne, cieplutkie......
Dlatego znów wczoraj spędziłam w parku ponad 3 godziny czasu, na ławeczce sobie posiedziałam, gazetę przeglądnęłam, dzięki temu, że mam internet w telefonie, na Facebooku posiedziałam......
Co prawda poranek nie rozpoczął mi się szczęśliwie, bo okazało się, że prysznic nie działa tak jak trzeba, chyba była zepsuta jego słuchawka, bo nie puszczała ciepłej wody. No cóż, umyłam się w chłodnej, nieco się trzęsąc z zimna, ale potem.....Od czego ma się Przyjaciół?
Na szczęście V.I.P. w swoim ukochanym Tesco wynalazł taką słuchawkę do prysznica, więc mi ja kupił i przyniósł do parku.Tak do parku, bo szkoda było spędzać tak piękne popołudnie w domu. Dopiero po powrocie wymieniałam sobie tę część prysznica i teraz już wszystko działa jak należy.
Czyli reasumując, czasami jest nie najlepiej w życiu, ale dobrze, gdy się ma koło siebie przyjazną dłoń.

Dzisiaj, 13 września mija 52 rocznica śmierci mojej Kochanej Babci - Tamtejmamy.
Dlaczego Tamtamama? To była bardzo mądra i dumna kobieta, która zawsze chciała być młoda i taka duchem była, więc nie pozwoliła nigdy do siebie mówić Babciu, wymyśliła, żeby wnuki do niej mówiły właśnie Tamtamama i tak już pozostało. Nikt nie śmiałby się do niej inaczej zwracać.
Tamtamama była mamą mojej mamusi i do końca życia z nami mieszkała, chociaż niestety przeżyła swoja córkę - moją mamę o całe 6 lat.
To musiało być dla niej straszne przeżycie, pierwszego, jeszcze młodego syna straciła podczas wojny - był oficerem WP i zginął w Katyniu mając niespełna 20 lat, potem straciła swojego kochanego męża no i na końcu swoją kochaną córkę Irenę.
Ale i tak starała się jakoś godnie przez to swoje ciężkie życie iść z podniesioną głową. Lubiła otaczać się ludźmi mądrymi, z którymi mogła sobie swobodnie porozmawiać w języku francuskim, a ten język miała opanowany do perfekcji, spotkać się z  z którymi mogła porozmawiać o sztuce, którą uwielbiała.
Mój dziadek, a jej mąż był oficerem WP, późniejszym senatorem RP, adwokatem, więc moja babcia zawsze obracała się na salonach i świetnie sobie zawsze dawała radę. Mimo, że wychowała czwórkę dzieci, zawsze miała czas na życie towarzyskie i potrafiła w nim błyszczeć. I taka pozostała już do śmierci, zmarła na zawał serca w wieku 77 lat. 
Pamiętam doskonale te dni. Tydzień wcześniej przyjechaliśmy z wakacji w Jastarni i mój tata przywiózł jej w prezencie wędzonego węgorza, którego uwielbiała, a którego podała od razu na stół, jako, że były to akurat jej imieniny - Bronisławy. Dlatego, gdy następnego dnia zaczęły się kłopoty z jej zdrowiem, wszyscy przypuszczali, że po prostu się zatruła. Mój tata jednak zaniepokoił się ostrym  przebiegiem tej choroby i zawiózł ją do Szpitala Kolejowego, w którym pracował, a tam niestety okazało się, że to były już pierwsze objawy bardzo rozległego zawału, tydzień później Tamtamama już nie żyła.
Jak dzisiaj widzę dzień, gdy przyszła telefoniczna wiadomość o jej śmierci, wzięłam wtedy  w ręce jej piękną różową tiulową koszulę nocną, do której się przytuliłam i bardzo głośno płakałam. Po śmierci mojej mamusi Tamtamama była najważniejszą obok mojego taty dla mnie osobą. Miałam zaledwie 16 lat i już straciłam dwie tak bardzo kochane i ważne w moim życiu osoby, najpierw mamusię, a potem własnie Tamtąmamę.
Nie rozpieszczało mnie jak widać życie, bo niewiele później, bo minęło tylko 8 lat i straciłam z kolei tatusia,  byłam przecież jeszcze za młoda na całkiem samotne życie, zwłaszcza, że wychowywałam się w tak dużej i kochającej się rodzinie.
Miałam co prawda rodzeństwo, ale każdy z nich zajęty już był swoim rodzinnym życiem, ja zawsze byłam tylko obok.

Tak mnie dzisiaj na wspomnienia wzięło, zawsze to lepsze niż ciągle o tej wstrętnej i brudnej polityce pisać. Zresztą o czym tu pisać, nic się niestety nie zmienia i co gorsze podejrzewam, że długo nic się nie zmieni.
Kiedyś narzekałam na prezydenta Kwaśniewskiego, dzisiaj z perspektywy czasu widzę, że jednak był dobrym, przynajmniej mądrym prezydentem Polski. Pewnie, że miał swoje potknięcia, bo jest tylko człowiekiem, a kto ich nie ma, ale nigdy nie zrobił coś na niekorzyść Polski tak, jak robi to obecny prezydent. Dlatego z uwagą wczoraj przeczytałam jego słowa - przestrogę do obecnego prezydenta, tylko...... niestety, ten obecny prezydent już tak bardzo jest zadufany w sobie, taki nadęty, że podejrzewam, że żadne rozumne słowa do niego nie trafią..........
A to co mówi, co robi niestety negatywnie odbije się na wszystkich Polakach. 

Miało nie być o polityce, zgoda, to jeszcze napiszę, że znów dzisiaj zapowiada się cudowny dzień, od samego rana słonko przygrzewa. Co prawda nie tak silnie, jak jeszcze kilka tygodni temu, ale dla mnie jest to całkiem odpowiednia temperatura, przynajmniej człowiek nie poci się,  nie sapie, nie męczy tym zaduchem.
Pewnie dzisiaj wyjdę nieco wcześniej do pracy, by znów przynajmniej z pół godzinki pogapić się na moje kaczuszki w parku  i wystawić twarz do słoneczka, przynajmniej teraz nie grozi  mi to, że skóra będzie schodzić z nosa. 
Co najlepsze, według prognozy pogody następny tydzień też ma być jeszcze taki słoneczny i pogodny, a przecież już w przyszłą niedzielę przychodzi do nas najpierw astronomiczna, a dzień później kalendarzowa jesień.
Ale sławetna polska złota  jesień tez potrafi być piękna i zadziwiać swoją złotą urodą.

Miłego czwartku 

środa, 12 września 2018
Każdy Krzyś to porządny człowiek

Zawsze miałam sentyment do tego imienia, a od wczoraj tym bardziej mój sentyment się powiek szył, bo pan, który szybko, skutecznie i nie drogo mój piecyk mi wczoraj naprawił miał własnie na imię Krzysztof.
Fik mik i już mam naprawiony piecyk. Fajna sprawa, nareszcie wieczorem mogłam w cieplutkiej wodzie się wykąpać Tak mało, a tak cieszy.......
Zapisałam sobie jego numer w telefonie i na komputerze, bo być może, że będę niedługo go potrzebowała, gdy będę o zmianie brodzika myślała.
Już wstępne rozmowy przeprowadzałam

 

a teraz:





Nie, nie zapomniałam wcale moja Kochana Uleczko, że dzisiaj jest nasza środa, jakbym mogła zapomnieć!!!!
Zmieniałam tylko kolejność wpisu, ot tak, dla pewnej odmiany środowego dnia, który jak wiesz, jest dla mnie zawsze bardzo ważnym dniem tygodnia.
Dlatego też i całuski i pozdrowienia i oczywiście obowiązkowa róża z Krakowa do Poznania skoro świt (no prawie skoro świt) płynie.
Wszystkiego najlepszego Uleczko, trzymaj się cieplutko w tych ciężkich czasach, bo chociaż nic na ten temat nie wspominasz, ale wiem, co Twoja dusza czuje :-)

 

a teraz:


Muszę, naprawdę muszę......

Ludzie Kochani! W jakim kraju my żyjemy, skoro prokuratura odeszła od oskarżania ludzi z ONR -u, którzy 11 listopada 2017 roku bestialsko napadli na osoby manifestujące przeciwko faszyzmowi przez nich propagowanemu, bijąc ich i kopiąc, a prokuratura uznała, że ci chuligani tylko wyrażali swoje niezadowolenie z powodu tego, że ktoś nie pozwolił im głosić wydawałoby się wrogich dla Polski poglądów, a ewentualne pobicia były kierowane w miejsca mniej neuralgiczne.......... Paranoja, taka pani powinna w trybie natychmiastowym być zdjęta z pełnionego stanowiska!!!! 
Oznacza to, że prokuratura spod skrzydeł pana Ziobry  nie tylko zezwala, ale wprost propaguje  faszyzm.
WSTYD  DLA  POLSKI, WSTYD I SROMOTA , Aż trudno uwierzyć, że takie rzeczy mogą się w naszej demokratycznej Polsce zdarzać.
To już jest całkowite postawienie nie tylko prawa, ale wszelakich moralnych praw na głowie.

CZY PIS JUŻ CAŁKOWICIE OSZALAŁ????
Nie boją się chociażby  tego, że kiedyś zapłacą za to nie tylko od następnych rządzących, ale wcześniej pewnie od czujących się coraz bardziej bezkarnych faszystowskich chuliganów? Dzisiaj ta  "wspaniała"onerowska młodzież  bije KOD-owców, jutro będą bić pisowców, tylko dlatego, że ci ostatni sami dobrowolnie na takie zachowanie im pozwalają!!!!!

Powiem wprost: jestem przerażona bezprawiem, które w Polsce się dzieje i co najgorsze, obecna partia całkowicie z takim bezprawiem sobie nie radzi, ba, sama na to zezwala i sama w dodatku jeszcze go osobiście przeprowadza. 
Bo to, co ostatnio wprowadził pan prezydent Duda, oczywiście pod dyktando naszego dyktatorka, z czego  chyba każdy rozumny Polak zdaje sobie sprawę, jest całkowitym bezprawiem. Chodzi mi o poświadczenie i wprowadzanie w życie niezgodnym z konstytucją prawem pozbawienia możliwości sędziów powyżej 65 roku orzekania w Sądzie Najwyższym. Pełniący obowiązki prezydenta (bo trudno nazwać kogoś prezydentem, kto nie przestrzega konstytucji na którą krzywoprzysięgał, nie czekając na decyzję Europejskiego Trybunału Konstytucyjnego, pod który z racji naszej przynależności do Unii podlegamy, nie tylko nie dopuścił niektórych sędziów, którzy złożyli odpowiednie dokumenty do dalszej pracy, ale również wczoraj powołał na stanowisko pełniącego obowiązki obowiązki I-szego prezesa   sędziego sędziego Dariusza Zawistowskiego.
Tylko, że na całe szczęście, nowy pełniący obowiązki  prezesa  nie uzurpuje sobie żadnych wielkich praw i wprost powiedział, że I-szym prezesem SN nadal pozostaje prof Małgorzata Gersdorf, a on może tylko pełnić te obowiązki w jej zastępstwie w razie jej nieobecności.
No, obawiam się, że panu Dudzie (i znów nie nazwę go prezydentem) take słowa na pewno mu się nie spodobały, po prawdzie  po tych słowach nasz Adrian wyszedł  kolejny raz  na głupka.

Ale po nim nie można się już niczego dobrego spodziewać, czego wyrazem były niezbyt mądre słowa wypowiedziane nie tylko w kościele 31 sierpnia tego roku, ale chociażby te wypowiedziane we wtorek w Leżajsku, nazywając Unię wyimaginowaną wspólnotą, z której niewiele wynika i  która nie powinna się wtrącać w rozwiązywaniu naszych prawnych rozwiązań. 

Będę o tym pisała. Mimo, że jest ktoś, kto czyta moje posty i wręcz nie zgadza się  z moimi spostrzeżeniami. Wolno jej (czy mu) skoro wierzy tym którym nie należy wierzyć jego (jej) sprawa, każdy ma prawo myśleć tak, jak mu rozum dyktuje, ale ja........ no cóż, ja Polskę widzę jednak trochę inaczej, normalniej, nawet gdy tylko ciepła woda w kranie płynie.......
 Ja jednak będę nadal twierdziła :  BARDZO ŹLE W NASZYM PASTWIE SIĘ DZIEJE!!!!!
I oby się to jak najszybciej zmieniło.
Na szczęście jest w Polsce sporo takich osób, którzy myślą podobnie jak ja. Tylko na razie słabo jakoś się mobilizujemy, żeby te wszystkie nieprawości raz na zawsze wyrzucić.  Wciąż za słabo !!!!!!!

Dzisiaj wstała znów pogodna środa i bardzo dobrze, niech ta ciepła słoneczna pogoda trwa jak najdłużej, bo teraz wciąż jeszcze ładujemy swoje akumulatory w energię, która będzie nam potrzebna w słotne jesienne, a potem w długie zimowe  dni.

No to życzę przepięknie słonecznej i miłej środy.

Ach, środa, środa, co to za piękny dzień tygodnia, prawda Uleczko?????

wtorek, 11 września 2018
Nigdy

 

 

 

Nigdy nie może być tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej..............
Dawno nic mi się w domu nie zepsuło, no to doczekałam się....Junkers  w łazience padł !!!! 
Wczoraj rano jeszcze normalnie działał, nic nie wskazywało na to, że coś mu się pokręci pod blachą, a tu...
Wracam wczoraj z pracy, chciałam umyć po bardzo późnym obiedzie naczynia, a tu leci z kranu zimna woda.
Szybciutko poleciałam do łazienki, odkręcam kran nad umywalką, patrzę na mój piecyk, a tu nie ma wcale w nim płomienia. Muszę się przyznać, że troszkę się przestraszyłam, bo wiadomo co się może stać, gdy się gaz ulatnia, a świeczka się nie pali.
Oczywiście poprosiłam o pomoc mojego miłego sąsiada, niestety jemu też nie udało się uruchomić mojego piecyka.
Iskrownik buczał, ale płomienia nie dawał, pewnie się przytkał, albo po prostu zepsuł.
Co było robić, trzeba było zamknąć zawór dostępu gazu, tak na wszelki wypadek, żeby nic nie wybuchło i czekać do rana z telefonem do fachowca od piecyka.
A dzisiaj od rana zaczęły się schody.
Myślicie, że łatwo o fachowca? Tylu ich się reklamuje, ale terminy dają kilkudniowe, nawet tygodniowe.
I siedź tu człowieku nieumyty przez tyle dni.
Bo ile może trwać dzień brudasa??????Wkrótce wszyscy z daleka omijać mnie będą :-)
Żarty na bok, można jakoś przez jeden, dwa dni przetrwać, myjąc się podobnie jak kot jedną łapą, ale na dłuższą metę jest to nie do przyjęcia.
Znalazłam w końcu  jakiegoś fachowca z internetu, a przeszukiwałam wiele stron i do wielu fachowców telefonowałam, z wiadomym, podanym powyżej skutkiem.
Ten ostatni o dziwo przyrzekł, że przyjdzie do mnie do dwóch godzin, tylko muszę mu podać smsem adres.
Jakieś to troszkę podejrzane mi się wydawało, ale zaryzykowałam, a o skutkach napiszę jutro.
No i miałam nadzieję, że w tym miesiącu troszkę sobie przyoszczędzę, a tu ....guzik, muszę znów do kieszeni sięgnąć.
Biednemu zawsze wiatr w oczy......
Co prawda sam Naczelnik Polski przyobiecał, że rząd zajmie się wkrótce podwyżką dla emerytów.
Byleby szybko się tym zajął, bo zanim oni cokolwiek podniosą, oczywiście w sensownej kwocie, to tymczasem biedni emeryci powymierają z głodu, a co najważniejsze nie będą mieli czym płacić za lekarstwa. Już teraz tak niestety jest, często w aptekach słyszy się, że ktoś mówi, że nie ma tyle pieniędzy na leki, że się zastanowi......... a potem już rezygnuje, lekarstw nie wykupuje i wiadomo jakie tego są skutki.
Ale może o to własnie chodzi, bo co prawda majątek  i długi po zmarłym rodzina dziedziczy, ale składki, które emeryt odkłada przez całe życie przepadają na rzecz skarby państwa. I tak się interes kręci. Sporo ludzi umiera w niedługim czasie po rozpoczęciu pobierania składek emerytalnych, więc sporo po nich jeszcze niewykorzystanych zasobów pozostaje, niestety nie dla spadkobierców.
Trzeba przyznać, że system emerytalny w Polsce nigdy nie był i nie jest racjonalnie i sprawiedliwie przeprowadzany. Ale to już jest wina nie tylko obecnego rządu, ale i wina rządów zaszłych. Niestety nasze fundusze emerytalne nie spoczywają na naszych kontach i nie są rewaloryzowane, a wykorzystywane są na bieżąco na pokrywanie budżetu państwa, stąd te wszystkie braki na zapewnienie osobom starszym godnego życia (jak to uwielbiają rządzący nazywać)
Ale czy to się kiedyś zmieni na lepsze? -  śmiem wątpić. Za bardzo biednym krajem jesteśmy, żeby nie próbować sięgać tam, gdzie łatwiej zdobyć jakieś pieniądze na bieżąco  - taka jest prawda.
A może ktoś z rządzących, obecnych, czy przyszłych spróbował zainteresować się, jak podobne problemy rozwiązywane są na zachodzie?
Tam, z tego co wiem aż takich niesprawiedliwości nie ma.
Wszak ci obecnie i następnie rządzący też kiedyś będą emerytami......

Dzisiaj nie zapowiada się słoneczny dzień, jest nieco pochmurnie, temperatura też nie powala, ale wczoraj rano też nie było nadzwyczajnie, a dopiero popołudniu wyszło piękne słoneczko, było bardzo cieplutko, tak, że nawet wracając z pracy przysiadłam na troszkę na ławeczce w parku.
Ale i tak nie spacery mi w głowie teraz, czekam na pana od naprawy mojego Junkersa.
A Wam Kochani życzę wspaniałego wtorku

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 556