type="application/x-shockwave-flash"> http://mail.google.com/mail/?attid=0.1&
romantycznie i normalnie
RSS
niedziela, 21 kwietnia 2019
WESOŁEGO ALLELUJA

 

Właśnie, każdy dzisiaj w Rodzinnym kręgu zasiądzie i jajeczkiem się podzieli życząc sobie i innym Zdrowych i Wesołych Świąt i wiele szczęścia i radości
A ja dzisiaj , w oddaleniu od moich Najbliższych, rozmyślam sobie nad poprzednimi i jeszcze poprzednimi i jeszcze....... itd i trochę mi smutno.
Brak mi tego rodzinnego Wszystkiego Najlepszego Kochana Ciociu, ( chociaż słyszę te słowa przez telefon, ale to nie to samo!),i tego rodzinnego przytulenia, ale tak musiało się stać i nie ma co się roztkliwiać.
Może następne  święta będą  mniej samotne, bardziej rodzinne?
No po co ja jestem taka rodzinna i sentymentalna, no po co?
Ale Wszystkim moim Najbliższym, czytającym ten Blog, Maćkowi, Magdzie, Basi, Matyldzie, Darii, Ksawrowi, i kogo  tam jeszcze, a także Wszystkim Znajomym i Przyjaciołom życzę, by ten radosny dzień odnowy po zimowej porze przyniósł każdemu radość, zdrowie, miłość i szczęście.
A chociaż święta to nie tylko pełne talerze samych smakołyków, ( a o to bardzo dyrekcja Jubilata zadbała), to przede wszystkim ta niewyobrażalna  więź, która nas dzisiaj łączy , postanowiłam nie być jednak smutna, bo czuję co prawda nieco odległą, ale jednak miłość moich Najbliższych i dzisiaj ich Wszystkich do mego serca przytulam

WESOŁYCH ŚWIĄT MOI KOCHANI !!!!!!

sobota, 20 kwietnia 2019
Wielka Sobota pełna radości




Wielka Sobota to właściwie już czas świąteczny.
Dzieci przybierają swoje koszyczki, wkładają tam baranki, kolorowe jajeczka, kurczaczki i świnki, a starsi przygotowują prawdziwą święconkę: kiełbasę, chrzan, babkę wielkanocną, chleb, masło i oczywiście kolorowe jajka.......wszystko przyozdobione jest zielonym bukszpanem, białymi, puchatymi baziami i żółtymi żonkilami - prawdziwa wiosna.
Pamiętam z dzieciństwa ten słodki czas oczekiwania na Wielkanoc i to podniecenie przy przygotowywaniu koszyczka , a potem wspólny spacer z Mamą, Tatą i Rodzeństwem do Kościoła, przed którym rozkładane były stoły przybrane białymi obrusami. Tam stawiało się swój koszyczek i czekało aż ksiądz poświeci jego  zawartość.
Pamiętam dzień, gdy musiałam pożegnać się z moją różową, cukrową świnką, która mój Tata podarował małej córeczce Kolegi z pracy, ale była wtedy rozpacz wielka, bo jak koszyk bez tej świnki miał pięknie wyglądać, ale......Wielkanoc to też czas dzielenia się z innymi, teraz to rozumiem, wtedy jeszcze nie do końca godziłam się z takim "rozstaniem"
Powrotny spacer do domu był tez wielką radością, mam zdjęcie, na którym mała Ewusia, okuta w ciepły płaszczyk,w chustce na głowie, szła Plantami za rękę z Mamą, a w drugiej trzymam mały koszyczek. Ach, to były wspaniałe czasy, chociaż musiało być raczej, jak widać po ubraniu, w które byłam zaopatrzona dosyć chłodno, może to były ostatnie dni marca, albo pierwsze dni kwietnia, gdy wiosna jeszcze nie dotarła do Krakowa?

A potem rozpoczynało się świętowanie, chociaż wtedy był czas, gdy w Wielką Sobotę obowiązywał jeszcze post, przynajmniej od potraw mięsnych.
A prawdziwa uczta rozpoczynała się śniadaniem Wielkanocnym i trwała z małymi przerwami aż do wieczora. Za stołem zasiadała cała Rodzina,: domownicy, Babcie, (Dziadkowie już nie żyli wtedy, przynajmniej ja nie pamiętam ich udziału w Świętach), wszystkie Ciocie i Wujciowie, Kuzyni, ale było wesoło. Oczywiście, zgodnie z rodzinną tradycją Dorośli świętowali osobno, w tak zwanym pokoju jadalnym, dzieci miały swój stół w pokoju obok.

A wiele lat później, gdy zabrakło już Rodziców, moja Siostra Ania przejmowała obowiązki Gospodyni Świąt, rozkładała specjalne obrusy ozdobne na te okazję i specjalne wielkanocne talerze z namalowanymi pisankami.
I też rodzinnie, wszyscy razem świętowaliśmy, teraz niestety każde z jej dzieci spędza święta w swoim rodzinnym kole.
I chociaż spędzam na ogół święta trochę u Magdy, trochę u Macka, a jednak mi żal, że nie jest tak jak kiedyś........Wracają sentymentalne wspomnienia i łza w moim oku się kręci.........
No a te Święta Wielkanocne będą już całkiem inne, niż te poprzednie, spędzę je samotnie, daleko od rodziny.....I chociaż trzeba przyznać, że Dyrekcja Sanatorium bardzo się stara o wystrój tych Świąt, wszędzie są piękne wiosenne, wielkanocne ozdoby, menu Świąteczne jest bardzo bogato zaplanowane (już nawet podano jego zawartość) jednak chyba będzie mi smutno......
Ale coś za coś, mam dobre zabiegi, basen z podgrzewaną wodą), fantastyczne powietrze, a w sumie samotność nie jest znów wcale taka zła, mam TV i komputer do towarzystwa. Te dwa dni świąt jakoś przetrwam. Bo jakoś nie znalazłam tu żadnej bratniej duszy do ciekawego wspólnie spędzonego świątecznego czasu.

Szkoda tylko, że moja kondycja fizyczna jest dosyć słaba, chyba górski klimat niezbyt mi służy.
Wczoraj wybrałam się na nieco dłuższy spacer, właściwie to dobrze, ze szłam całkiem sama, bo moje nogi co rusz odmawiały mi posłuszeństwa, w głowie mi się kręciło i musiałam co chwilę stawać i głęboko oddychać, albo wręcz szukać ławeczki, na której bym mogłabym przynajmniej  na moment przysiąść.
Wstyd by mi było przed kimś, kto by ewentualnie ze mną szedł........
A wieczorem kilka razy łapał mnie skurcz obu łydek i obu stóp, musiałam wstawać kilkakrotnie z łóżka i rozchodzić i po gimnastykować te stopy, by ból minął.
Matko, co się ze mną dzieje?? Przecież w Krakowie jednak o wiele lepiej chodzę, czyżby RZECZYWIŚCIE klimat mi nie służył??????

Ale na szczęście są i dobre strony mojego pobytu: po pierwsze basen, a po drugie te zabiegi, które naprawdę mi pomagają.Przynajmniej nie budzi mnie już w nocy ten bolący bark, igiełki w dłoniach są mniej dokuczliwe, już nie mówiąc o bardzo ograniczonym bólu kolan, czy kręgosłupa.
Może następnym razem tylko jakąś inna okolicę do kurowania wybiorę???

Dzisiaj tez zapowiada się piękna, słoneczna pogoda. Zaraz polecę na basen, a potem posiedzę na tarasiku, nie będę dzisiaj nigdzie wędrowała, bo jeszcze moje nogi po wczorajszych skurczach są nieco obolałe. A zresztą, kto mi  (do cholery) każe maszerować po górkę???


Życzę przyjemnego dnia, dużo rodzinnej radości, uśmiechów dzieci, wnuków  i najbliższych

 

RADOSNEJ WIELKIEJ SOBOTY

piątek, 19 kwietnia 2019
Wielki Piątek

 

Jakże piękne, a zarazem jakże wymowne jest to zdjęcie, nie mogłam go nie zamieścić.
Dzisiaj bardzo ważny dzień dla Katolika,  dzień Męki Pańskiej.
I chociaż nie będę dzisiaj brała udziału w nabożeństwie wielkopiątkowym, jednak myślami na pewno będę tam na Golgocie, gdzie Jezus oddał za nas swoje życie.
Bardzo o ciężka  i wyboista była to droga, po której Jezus kroczył, niosąc na plecach ciężki krzyż, wiedza, że jest to ostatnia droga Jego życia, na górze czeka go śmierć.
I my przez całe życie niesiemy krzyż, który nie raz nas bardzo uwiera, bardzo ciąży i kroczymy po ścieżkach życia, aby dojść podobnie jak Jezus do miejsca, gdzie nasze życie się kończy, ale.....
Jeżeli ktoś jest wierzący, wie, że kończy się tylko to nasze życie na ziemi, a przecież przez swoją śmierć Bóg ofiarował nam coś więcej, życie wieczne.
I dzisiaj przyszedł ten dzień, abyśmy się zastanowili czy wierzymy i na ile wierzymy, że to,co się wtedy wydarzało miało sens, miało wartość, a teraz ją sami niszczymy.
I nad tym, jaka jest nasza rola w tym życiu, co już zrobiliśmy, a ile jeszcze możemy dla innych zrobić.

A w moim sanatoryjnym życiu wstał kolejny słoneczny dzień.
Wczoraj jednak kąpałam się przykładnie w basenie, fajna sprawa, bo prócz pływania można zażyć jeszcze wodnych masaży pod specjalnymi umieszczonymi w basenie dyszami i można też włączyć specjalny bicz wodny, który nieźle po plecach tłucze bardzo silnym strumieniem. Od razu człowiek czuje się bardziej ożywiony, chociaż nieco "zmasakrowany", ale to jest nawet całkiem przyjemna "mordęga"
Dzisiaj też pewno basen zaliczę, bo już jestem po zabiegach rozpisanych przez lekarza.
Jutro mam jeszcze ostatni planowany zabieg - krio na bark, ale pewnie uda mi się jeszcze przynajmniej niektóre zabiegi przedłużyć (oczywiście odpłatnie) na następne dwa dni, nawet te świąteczne, bo jest taka możliwość. Już masaż na łóżku wodnym mam zapewniony, resztę będę załatwiała jutro.

A tak prawdę powiedziawszy, te tańsze  wczasy dla seniorów to troszkę ściema, w tygodniowym turnusie masz tylko 10 zabiegów, czyli po trzy z każdego rodzaju + jeden dodatkowy, w turnusie 14 dniowym jest ich o osiem więcej, więc praktycznie takie zabiegi nic nie dają. Aby cokolwiek miały pomóc, trzeba by wziąć 10 laserów, 10 krio, 10 masaży, czyli resztę trzeba ewentualnie dokupić.
Co prawda ceny zabiegów nie są wielkie ( no, może oprócz klasycznych  masaży, bo te są nawet bardzo drogie od 120 - 200 zł za zabieg), ale taki turnus w sumie musi kosztować nie 1300-1400 zł jak piszą, ale około 1600-1800 a z masażami jeszcze drożej.
Czy taki pobyt jest rzeczywiście dostępny dla emerytów?
Więc albo nic nie jedz cały rok biedny emerycie, nie dawaj pieniędzy na leki, wnuki i na tacę, tylko oszczędzaj, albo......czekaj aż ewentualnie dostaniesz sanatorium z NFZ, ale i tam na rewelacje nie czekaj.
Wszak wiadomo: pogoda jest dla bogaczy, dla nie bogaczy są prognozy złe.

A jednak miłego, pogodnego i słonecznego piątku życzę.

czwartek, 18 kwietnia 2019
a jednak......

 

 

Uległam presji moich Kochanych Blogowiczów i ...postanowiłam jednak przemówić.
Eeee. bo ze mną zawsze tak jakoś dziwnie jest, wpadam łatwo w panikę i potem marudzę.
Bo przecież zawsze nie jest tak źle, żeby teoretycznie nie mogło być jeszcze gorzej, więc co tu narzekać?
Jeść dają i to bardzo smacznie, nawet powiedziałabym, że za bardzo smacznie (oj, na pewno kilogramów tu raczej nie zgubię), spać pozwolą, jeszcze opiekują się moim barkiem, kolankiem i kręgosłupem, serwując mi zabiegi: laser na kolano, miejscowa krioterapii na bark, a masowana jestem na łóżku wodnym.
Całkiem fajne uczucie, gdy leży się na falującym łóziu, a przelewająca się pod Tobą, ukryta  oczywiście w specjalnym materacu  woda, masuje całe ciało.
Można sobie jeszcze pospać troszkę, bo jedyny mankament, że te zabiegi mam o 7 rano, a potem 7.15 i 7.30. Trochę wcześnie, ale ja i tak przecież dospać nie mogę do rana, za to uskuteczniam godzinkę drzemki popołudniu, no i 10 minut na tym wodnym masażu.
Szkoda tylko, że tych zabiegów będzie tak mało, ale cóż, krótki ten mój turnusik jest przecież.
Biegać po tych górkach wcale nie muszę, nikt mnie przecież nie goni, chodzę na spacerki tam gdzie chcę i ile chcę, nic na siłę,
Basenu tez jeszcze nie zaliczyłam, chociaż jest on dostępny dla wszystkich kuracjuszy, nie wiem, mam jakieś dziwne opory, chociaż wszyscy, z którymi rozmawiałam chwalili sobie to pływanie. Może dzisiaj się przekonam, może też zaliczę tężnię, która jest u nas w sanatorium, tam się po prostu tylko siedzi i głęboko oddycha, co dobrze na moje zadymione płucka zrobi.
Za wiele czasu do namysłu nie mam, do odważnych świat należy.
Czyli w sumie, gdyby nie kłopoty z panią, z którą dzielę wspólną łazienkę, którą ta pani uwielbia okupować, byłoby wyśmienicie.
A swoją drogą, jak można z częstotliwością raz na pół godziny okupować tę łazienkę, co ona tam robi???? nie mam pojęcia.
Już nie mówiąc,  ze tak się rozłożyła ze swoimi bambetlami, że swój płyn do kąpieli muszę trzymać pod umywalką, na ziemi, gdzie też  stoją i jej płyny do prania, bo cała półeczka nad umywalka zapchana jest grzebyczkami, rolkami do włosów, tuszami, kremami itp.
Nie ma to jednak jak własna łazienka, bez współtowarzysza :-)
A może z niej taka czyścioszka jest po prostu ?????????
A miałam już nie narzekać......... dobra, ja tylko sumiennie  relacjonuję :-)

Dzisiaj w Kościele Katolickim rozpoczynamy Triduum Paschalne.
Dawniej wraz z moją sąsiadką zawsze brałam udział we wszystkich kościelnych  uroczystościach tych trzech dni.
Wielki Czwartek - dniem pamiątki Ostatniej Wieczerzy, ustanowienia Komunii świętej - święto wszystkich kapłanów.
Tylko czy teraz, gdy kościelna hierarchia bardziej zajmuje się sprawami politycznymi, niż duchownymi, ten dzień jest tak samo przez wiernych ceniony, jak dawniej? Wiele wiernych ma pretensje do księży o to, że nie zajmują się tym, czym powinni się zajmować, wręcz często dając temu wyraz, manifestacyjnym opuszczeniem kościoła, gdy kapłan przekracza pewną obowiązującą w kościele  granicę.
Ale w takich miejscowościach, jak Wisła na pewno Kościoły przez te wszystkie najbliższe dni będą oblegane.
W takich małych miejscowościach więcej jest tych tradycji katolickich niż we wielkich metropoliach, chociaż pewnie i w Krakowie odbędzie się dzisiaj wielka uroczystość na Wawelu.

To już ostatnie dni przygotowań do Wielkanocnych Świąt, niech będą one radosne i wiosenne, bo takie nam zapowiadają.

Przyjemnego czwartku, zapowiada się dzisiaj piękna pogoda w całej Polsce


środa, 17 kwietnia 2019
Blogowy strajk

Niniejszym ogłaszam przed wielkanocny i wielkanocny strajk w moim blogu
.Nic aż do przyjazdu do domu we wtorek pisać nie będę i już
Najchętniej już dzisiaj bym do domu wróciła.......nie podoba mi się tutaj
Ten wyjazd do Wisły to był chyba najgłupszy mój pomysł ostatnich lat!!!!!!

 

 

 

Ale przecież dzisiaj jest środa!!!!!
Uleczku nie zapomniałam, całuski dla Ciebie z Wisły.
Przecież to Ci obiecałam, więc co tam jakiś mój strajk :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 1154