type="application/x-shockwave-flash"> http://mail.google.com/mail/?attid=0.1&
romantycznie i normalnie
RSS
sobota, 20 stycznia 2018
leniwa sobota

 

 

Lenistwo ogarnęło mnie totalne. Nic tylko bym spała i spała.
Co prawda rano byałm na niewielkich zakupach, a potem przyjmowałam gości, ale chyba popołudnie spędzę w objęciach Morfeusza.
Oczywiście była u mnie z wizytą Daria z Maćkiem i z sunią. Sisi madra sunia, odrazu popropwadziła mnie do kuchni, stanęła pod lodówką i czekała, aż coś pysznego dla niej z  czeluści wyjmę. Czy mogłasm tę urocza sunię zawieść?
Co prawda niewiele dostała, nie bardzo czym miałam sie podzielić, ale jakis dobry kęsek jej się trafił.
No i prosze, kto twietrdzi, że pies nie umie przekazac tego, co chce? Trzeba tytlko umieć psa rozumieć, usłyszć, co "mówi" do nas swoja psią osobą.
Własciwie ostatnio strasznie dużo śpię, mam spore na sen zaspotrzebowanie. I wcale nie muszę kłaść się na tapczanie, nawet wystarczy , że siedzę na fotelu i oglądam  program telewizyjny, a  oczy same mi się zamykają.
Wczoraj przespałam smacznie całe popołudnie i... nie, wcale nie miałam kłopotu z zasypianiem w nocy, ledwo głowę do poduszki przyłożyłam, już mnie nie było.
Czy to taki nieciekawy program TV jest tego powodu?
Nawet mierzyłam sobie ostatnkio cukier, byłam przekonana, że znów mi podskoczył, ale nie, utrzymuje się w normie. To dlaczego tak dużo tego snu potrzebuję?
No to idę sobie teraz troszkę podrzemać, może mi akurat coś fajnego się przyśni, o czym jutro będe mogła w moim blogu napisać?

Miłej soboty życzę

piątek, 19 stycznia 2018
obowiązek, czy przyjemność?

 

Obowiązek, wtedy gdy nawet nie mam wiele do powiedzenia, zasiadam jednak przed moim komputerem i wpisuję swoje spostrzeżenia w moim blogu.
Przyjemnosć? - tak bo mam poczucie, ze znów dzisiaj tutaj się spotkamy, Wy, moi goście i ja gospodyni blogu.
Dlatego codziennie rano tutaj zagladam. Nawet jeżeli nie mam żadnych specjalnych wiadomości.

Wczoraj szalała w Polsce Fryderyka.
Muszę się przyznać, że troszkę sie jej obawiałam, więc od samego rana do niej starałam się jakoś ustosunkować.
Oczywiście, jak to ja, siałam popelinę, to znaczy widziałam wszystkie złe strony tego mającego nastąpić wieczorem orkanu  - kataklizmu.
No i nie potrzebnie się denerwowałam, bo szczęśliwie Kraków i okolice jakoś szczęśliwie  ta Fryderyka ominęła.
To znaczy późnym wieczorem wzmógł się nieco większy wiatr, ale patrzyłam z wielkim zdziwieniem za okno, bo zapowiadanej śnieżnej zamieci jakoś nie widziałam. A i dzisiaj rano nawet  śladu po śniegu nie pozostało, więc mamy zimę bez zimy, bez śniegu.
Nie narzekam, taka mogłaby w mieście być przez cały swój zapowiadany czas.
A co poza tym?
Właściwie to nic specjalnie ciekawego ostatnio się nie dzieje w moim życiu.
Przechodzi mi dosyć  sennie każdy dzień, potrafię sobie podrzemać chwilę siedząc nawet na fotelu.
Za to bardzo dobrze w nocy śpię, te moje ongiś bezsenne noce juz poszły w zapomnienie.
To może rzeczywiście w poprzednim wcieleniu byłam misiem?

Euro Jackport wygrana 270 milionówq złotych.Warto zaryzykować?
No nie wiem, co bym z taką sumą zrobiła, chyba już całkowicie przekręciłoby mi się w głowie.
Może domek z małym ogródkiem, może wycieczka dookoła świata,. może...
Ewa, przestań marzyć, ty nawet w zwykłego Lotka wygrać nie potrafisz, a co dopiero myśleć o europejskiej wygranej?

Ale reklama kusi.......

 

No i na dzisiaj koniec, nie mam koncepcji, gdzies zaspała, nawet  poranna kawka jej nie pomogła
Dobrego piątku i całego weekendu

czwartek, 18 stycznia 2018
nie może być inaczej

 

 

Jednak komentarze potrzebne mi są do  życia. To taka motywavcja do pisania mego blogu, jednak ta niby byle jaka pisanina, ale jest potrzebna, skoro nią sie ktoś interesuję.
Dziękuję Wszystkim wczorajszym Komentatorom, a w szczególności pozdrawiam  Hanię z Colorado.
W USA niestety dosyć nieoprawdziwa jest informacja o tym, co dzieje się u nas w Polsce. Nie wiem, czemu tak się dzieje, czemu Polonia, która jest od nas odddalona o tyle tysięcy kilometrów, nie potrafi wdrożyć sie w prawdę, we fakty, które rzeczywiście się. u nas tocza, tylko wierzą propagandzie, która tak szeroko jest tam rozpowszechniana przez niektóre polonijne media, przez niektórych księży, przeświadczonych o swojej racji i niestety oni wszyscy  na dobry grunt trafiają.
Oczywiście nie wszyscy  tam wierzą we wszelakie pisie zapewnienia, ale ktoś, kto dawno w Polsce nie był i ma dosyć mały kontakt z naszym krajem, łatwo może ulegać ułudzie, a szkoda. Różne są na ten temat głosy. Sama nieraz myślałam : skoro jesteście tak daleko przeświadczeni, że tu w Polsce, pod obecnym rządem jest tak dobrze, demokrratycznie, to czemu nie wracacie do kraju? 
To nie jest dobre myślenie, Oni nie wracają, bo ich życie wygląda już całkiem inaczej, są osadzeni w nowych warunkach, w ichniejszej codzienności i po prostu już nie mogą wracać, może nie chcą, moze nie mają do kogo?
A zresztą, przyzwyczajeni do całkiem innych warunków życia nie daliby sobie rady z naszą polska rzeczywistością, która wcale nie jest taka wspaniała, jak im się wydaje. Po prostu tęsknota za krajem w którym moze sami kiedyś mieszkali, może mieszkali ich rodzicie, czy dziadowie przesłania im polską rzeczywistość.
Nie, nie mówię, że w Polasce jest źle, beznadziejnie, trzeba po prostu być przyzwyczajonym do tego, co nas otacza, a nie żyć tylko wyobrażeniami.
Szkoda, że to, co już osiagnęliśmy, teraz jest po prostu w głupi sposób niszczone, że cofamy sie znów do tych złych czasów, które wydawały się już przeszłe, już za nami, niestety zło powróciło i to w dodatku w dosyć niebezpiecznej dla nas formie. I to nie chodzi tylko o samo niszczenie państwa przez antydemokratyczne, wręcz autokratyczne rządy, ale również przez bezmyślne odsuwanie się od tych, na których pomoc kiedyś moglibyśmy liczyć, poprzez  przeinaczania naszej historii, przez niszczenie autorytetów,, którzy w tej historii odegrali dużą rolę, no i w pobłażaniu, a wręcz w przyzwalaniu na dochodzenie do głosu silno prawicowych stronictw, przywołujące bardzo złe wspomnienia.
Dlatego Kochana Polonio, popatrz prawdziwym okiem na swój ojczysty kraj, nie daj się omotać propagandzie i poprzyj nas w tej walce o naprawdę prawdziwa i wolna Polskę, pozbawioną wszelakich  pisich fobii. Bo my w takim własnie wolnym kraju chcemy żyć, nie chcemy, by narzucał nam ktos siłą swojej woli i swojego sposobu na  życie, każdy chce czuć się w swoim kraju wolnym człowiekiem.


A jaki będzie dzisiejszy dzień? Na pewno zimowy, bo śnieg sobie cały czas sypie i sypie, nawet zapowiadają nieco większe zawieje i zawieruchy śniezne,
Ale mam nadzieję, że Kraków one ominą, bo ja się po prostu sniegu nie cierpię. A tu trzeba niestety w tę śniezna rzeczywistosc przeniknąć.
Jak to dobrze, że są taksówki, tylko, żebym znów w jakimś śnieznym korku nie ugrzęzła na dobre.
Pewnie powstałby ze mnie niezły, duży bałwan ha ha ha

No to zmykam, zabieram sie za życie, a wszystkim po prostu dobrego dnia życzę, bez zawieji i śnieznych perypetii, ze słonkiewm, które własnie gdzieś zza chmurki się wyłoniło.

środa, 17 stycznia 2018
słowo na środę



D
zisiejsza róźa  zamieszczona jest w zgodzie z zimową pogodą za moim oknem panujacą.
Wczoraj późnym popołudniem spadł w Krakowie śnieg i zaraz biało się zrobiło. Nie wiem, czy i Poznań spowity jest w białościach, ale i tak gorące pozdrowienia i całuski Uleczko Ci w tę naszą ulubiona środę posyłam, z nadzieją, że jednak dzisiaj nie zagubisz się w dacie i zaglądniesz tutaj.
No dobrze, postaram Ci delikatnie o tym przypomnieć, bo... znów smutno byłoby mi na duszy , gdybym dzisiaj od ciebie komentarza nie przeczytała.

No jasna, ciasna, popielata, znów strona blox.pl wariuje. Napisałam długi tekst i wszystko mi znikło, niech ich tam i z powrotem, ile razy to samo mogę pisać? A szkoda by mi było teraz ten mój blog opuscić, ale przyznam, że już nieraz, z powodów błędów na tej stronie, miałam ochotę nacisnąć przycisk: usuń blog.
Tylko teraz? po 13 latach moich zmagań? O nie. tak łatwo się nie poddam. Będe pisała po jednym, lub dwóch zdaniach, żeby potem nie potrzeba było przepisywać całego długiego tekstu.
A to denerwuje, bo pisząc mam jakąś koncepcję, rozwijam się, a tu, BĘC, wszystko na nic. Oczywiście, że wtedy wybijam się z rytmu pisania i już nie zawsze potrafię przywrócić w całości moją myśl. To tak, jakby  pisarzowi, który pisze książkę, nagle ktoś powyrywał wszystkie strony i powiedział : pisz od początku. Też by się wnerwił!!!
No sami powiedzcie, ile cierpliwości muszę codziennie z siebie wydać, żeby potem nie zawieść moich Czytelników?
Ale nie żałuję, warto, bo gdy potem sprawdxam ile wejść było na moją stronę, lub gdy czytam komentarze (nawet te, które nie zawsze mi się podobają) cieszę się, że ktoś zainteresowany jest moimi przygodami, moimi przemyśleniami.

Wczorajszy śnieg to juz przeszłość? Wszystko na to wskazuje, bo od samego rana pięknie słoneczko nam świeci, a temperatura  jest na plusie.
Przynajmniej jedna rzecz jest na plusie, co nieco podnosi mój humor od rana też powyżej zera, bo  jestem nieco przyłamana tym, co się ostatnio w Polsce wyprawia. Nóż w kieszeni ze złosci mi się otwiera i zastanawiam się, jak długo jeszcze ta bezkarna bezczelność obecnego rządu i ta bezgraniczna bezmyślność i głupota popierających ten rząd, trwać bedzie.  Stąd do nieskończoności?

Ale nic to, podobno nawet najdłuższa żmija kiedyś przemija.Tylko czy się doczekam?
Może tak, bo na szczęście obecny "WUC" jest w podobnym wieku jak ja i też pewnie kiedyś w końcu rządzić przestanie.
Tylko ile szkody do tego czasu jeszcze wyrządzi?

Ale miałam nie pisać o polityce, to może coś o zimie? Tak jakoś wspomnienia dzisiaj mnie naszły : pamiętam malutką Ewunię ubraną w cieplutką kurtkę, czapeczke i rękawiczki, opatuloną w kocyki zawiniete na stópki, żeby nie zmarzły, siedzącą na saneczkach, które pchała moja Mamusia. Sanki byłu nieco inne, niż teraz, zresztą kto teraz na sankach jeździ, już od dziecka najpopularniejszy zimowy sprzęt to narty i deski.
Ale wracając do tych sanek : Mama je nie ciągnęła, tylko pchała przed sobą, bowiem miały przymocowaną specjalną rączkę, tak, że Mama zawsze wiedziała, co się z jej dzieckiem w danej chwili dzieje, czyli miała baczenie na swoją pociechę.
Ach gdzie te czasy, gdzie....a potem, gdy już byłam starsza próbowałam uczyć się nawet jeździć na nartach na tak zwanej Oślej  Łączce na Gubałówce, ale raczej marne wyniki osiągałam, więcej leżałam w śniegu, niż stałam na nartach.
Najwidoczniej do uprawiania zimowych sportów już od dziecinnych lat  się nie nadawałam.
A ta sanna z konikami, które z przypiętymi, dzwoniacymi dzwoneczkami u szyi pędziły z nami po  śniegowej drodze, podskakując na śniegowych wybojach.
To były czasy.........łza w oku się kręci.........
Nie było jak w dziecinstwie, prawda??

No, ale wszystko kiedyś się kończy, dzisiaj mogę liczyć tylko na własne nogi, autobusy, tramwaje, a w pogodę niekorzystną dla moich nóżek, z taksówek.
Niestety ostatnio dosyć często z nich muszę korzystać, bo.... co tu mówić, chodzi mi się coraz gorzej, ale ten, kogo kolana i stopy nie bolą pewnie tego nie zrozumie.

Nie narzekam dłużej, życzę miłej środy  i uśmiechów wiele, szczególnie dla tych wypoczywających na feriach.
W Małopolsce dzieciazki jeszcze na ferie nieco muszą poczekać niestety, tym razem odpoczynek od nauki w naszym rejonie  jest przeznaczony w ostatniej. lutowej już turze.

 

wtorek, 16 stycznia 2018
dzień dobry we wtorek

 

 

Niesamowite, jak te dni szybko płyną. Nawet te mroźne, bo w Krakowie wciąż  temperatura na minusie.
Ale nie jest tak jeszcze najgorzej, pamiętam całkiem niedawne jeszcze zimy z temperaturami minus 20 stopni. Wtedy prosto z ciepłego łózeczka człowiek obuty w ciepłe boty i omotany w kilka wartsw ubraniowych wyruszał w lodowatą i śliską w dodatku rzeczywistość.
Jakoś wtedy tak strasznie mi to nie przeszkadzało. No, pewno, że nie byłam szczęśliwa z tego powodu, bo ciepełko zawsze lubiłam, ale jakoś łatwiej się do tego zimna przystosowywałam, a teraz ledwo minus trzy na termometrze, a ja już jestem nieszczęsliwa.
Ech, ta starość !!!

Jeszcze raz na moment powrócę do tego złego, które wokoło Orkiestry i Owsiaka się dwa dni temu  działo.
Jakże mądre są słowa księdza Lemańskiego w  opinii o Chazanie:


I to jest prawda, Orkiestra będzie grała do końca świata i o jeden dzień dłużej, Owsiak zawsze będzie w ludzkiej pamięci zachowany, jako szlachetny, pełny oddania dla służby człowiekowi bohater, a taka mizerna kreatura Chazan, który krocie na skrobankach zarobił, a teraz pokazuje, kim to on niby nie jest, zniknie w szarości historii i nikt nigdy o nim nie wspomni.

Ciągle jeszcze nie mogę ochłonąć, wspominając ile podłości wydali w tym dniu z siebie niby "wielcy Polacy" ze świecznika , ale to ludzie o charalkerze zwykłego, bezrozumnego robaka. Bo nikt rozumny, o ile nie chce nawet pomóc, albo nie może z różnych powodów pomóc, nie będzie przynajmniej innym  w takim szlachetnym dziele, jakim jest Orkiestra Świątecznej Pomocy, przeszkadzał.
Zawsze kłamstwo, nikczemność, chamstwo mnie oburzało i odstraszało od takich istoit na dwóch nogach, którzy śmią sie nazywać człowiekiem, ale to tego imienia niestety nie dorastają.

Ale to już było, znikło gdzieś za nami, ale powróci, za rok, za dwa, za trzy, znów w Polsce będzie wesoło, rodzinnie, kolorowo.
I dla takich chwil warto żyć, nie rozpamiętujac rzeczywistości, która jest teraz po prostu podła.

Co, że sie powtarzam? A jak tu się nie złościć, skoro tyle zła wokoło się szerzy, a niektórzy nie tylko, że przed nim  innych  nie przestrzegają, ale wręcz to zło pochwalają?

ZŁO dla mnie zawsze ZŁEM pozostanie, na wieki wieków Amen.

O polityce pisałam, o pogodzie też wspomniałam, to co by tu jeszcze mądrego wymyślić?

Ano może na okrasę kawał jakiś napiszę, zawsze gdy człowiek się uśmiechnie, lżej na duszy mu się robi.


 Nad jeziorem wędkarz łowi ryby, obok niego siedzi jego żona.
On zarzuca wędkę i po chwili wyławia but. Zarzuca ponownie i wyciaga czajnik, a potem kolejno  łowi młynek do kawy, radio, telewizor,  fotel.....
W pewnym momencie żona do niego mówi: Cholera Bogdan, tam chyba ktoś mieszka     :-) :-) :-) 


I a propos życzęń:

Benefis znanego aktora. Kolega składa mu więc okolicznościowe życzenia:
 Heniu, sam nie wiem, czego Ci życzyć. Sławy nie, bo jesteś sławny, pieniędzy nie, bo je masz, no to może, żeby cię żona nie zdradzała????


Subtelne były te życzenia, nieprawdaż? 
Ale jaką satysfakcję potrafią ludzie czerpać z tego, że komuś dogryzą, HA !!

A ja na ten dzisiejszy mroźny dzień życzę Wszystkim pogody ducha, dużo wyrozumiałości i dobrego humoru i....żebyśmy jak najszybciej tej wiosny wreszcie się doczekali.
No i żebyśmy zdrowi wszyscy byli. Na zdrowie i na umyśle , czyli nie poddawali się ani złej aurze pogodowej ani propagandzie rządowej. :-)

poniedziałek, 15 stycznia 2018
no i bardzo dobrze

 

 

Formację PIS skręcało wczoraj ze złości, ze mimo ich zakazów i ich propagandzie  Jurek Owsiak znów  pokazał swoja wyższość. Nie tylko Owsiak, to my, Polacy, zdaliśmy wczoraj egzamin z człowieczeństwa na szóstkę z plusem.Wszystko wskazuje bowiem na to, że znów Orkiestra osiągnęłą kolejny sukces i podbiła swoje zwyciestwo sprzed roku.
Ale przynajmniej pisiory zaoszczędzą na manicure, bo wczoraj ze złości poobgryzali sobie wszystkie paznokcie ha ha ha

Kaczka zła, furię ma
i ze złości tylko czka :
me gadanie jest jałowe
Owsiak pobił mnie na głowę
Już nie ja  tu  królem  będę
muszę swą opuścić grzędę
bo posłuchu w Polsce nie mam,
forsy dla Rydzyka nie  dam,
bo kieszenie puste moje,
punktów swoich nie podwoje.
Więc upadek mój jest bliski,
precz odejdą pisie miski
no i Wawel, taka strata,
nie poleżę koło brata.
bo gdy mnie wywiozą w taczkach
przejadą się po wszystkich kaczkach
przecież nie pozwolą sobie
by brat  wawelskim leżał grobie
Ale trwoga, ale trwoga
trza pomodlić się do Boga
chociaż On mnie nie posłucha,
straszna ze mnie kacza jucha,
dużo miałem, dużo chciałem
i nikogo się nie bałem,
byłem chojrak, przyszła pora
precz już odejsć z tego dwora,
nikt mi ręki już nie poda,
Taka szkoda, taka szkoda,
a za wszystkie świństwa one
piekielne mi  są wrota otworzone
tam będzie tylko wielki mój lament
po wieki wieków diabelskich Amen. 

twórczość własna :-)

No własnie wczoraj niektórzy potrafili zaprzeczyć swojemu człowieczeństwu. Był na przykład ksiądz, który przeganiał dzieci spod kościoła, a że nie wypadało mu robić to osobiście, bo przecież nosi sutanne  - symbol miłości do ludzi, zrobił to rękoma swoich ochroniarzy.
Był w Krakowie pan dyrektor, który co prawda swój tyłeczek grzał w domowym ciepełku, ale zabronił ochroniarzom wpuszczać dzieci do galerii handlowej, by troszkę się ogrzały w ten zimowy, chłodny poranek. Wstyd panie dyrektorze, a gdyby to pana dzieci tam kwestowały i ktoś je tak potraktował?
Watro być człowiekiem, naprawdę warto, stanowisko, to nie wszystko, ale żeby to zrozumieć nie  można zostac  pisiorem.

Na szczęście wiele ludzi okazało wczoraj swoje serce, co przełożyło się na sporą zebraną sumę pieniędzy, o północy kwota ta była wyższa o 19 milionów, niż rok temu o tej samej porze z tym, że Wielka Orkiestra jeszcze nie policzyła wszystkich zebranych pieniędzy, ale na pewno rekord znów zostanie pobity i  będzie za co kupić potrzebny sprzęt dla maluszków, tak, by wszystkie dzieci miały równy i zdrowy start w swoje życie.

Dziękuję Ci za ten piękny dzień Jurku, dziękuję wszystkim wolontariuszom kwestującym we wczorajszym chłodnym dniu i dziękuje Wszystkim, którzy zasilili wczorajsze Konto Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Naprawdę jesteście WIELCY!!!!

A wy pisiory,którzy wczoraj zlekceważyliście te akcję i nie wrzuciliście nawet przysłowiowej złotówki do puszki, zastanówcie sie nad sobą troszkę, popatrzcie w lustro i spytajcie się sami siebie, czy ja naprawdę jestem człowiekiem, czy ja na prawdę jestem katolikiem, czy tylko jestem marnym, śmierdzącym robalem, pełzającym przed pisem i brzuchatymi biskupami,  trutniem tego życia, do którego Bóg mnie powołał, ale nie umiem tego docenić.

I na koniec jeszcze przytoczę to, co przeczytałam  na Face, a co mi się bardzo  spodobało:
Córka mówi do taty : tato, chodź wreszcie ze mną wrzucić te pieniążki na Orkiestrę do puszki, bo ludzie potem powiedzą, że jesteśmy pisowcami.

Ha, ha, uśmiech przez łzy.  Ale jakie to niestety życiowe!!!!!
A przecież pisiory też mają dzieci, jeżeli nie swoje, to w rodzinie.
Na pewno widziały te serduszka przypięte do szpitalnej aparatury.
Nic z tego nie rozumieją?????


Dobrze, czekamy na ostatnie orkiestrowe podliczania, a my powoli wracamy do bardzo zimnej rzeczywistości.
Dzisiaj w Krakowie rano na  termometrze było minus siedem stopni Celsjusza, więc przyszedł  w końcu ten mroźny styczeń.
A czy luty nam odpuści, czy też nas trochę pomrozi??

Życzę Wszystkim udanego poniedziałku






niedziela, 14 stycznia 2018
GRAMY !!!!!! SIE MA

 

 

 

Dzisiaj już po raz 26 Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy pod przewodnictwem niezastąpionego Jurka Owsiaka zagra dzisiaj w Polsce i mam nadzieję w innych poza polskich  placówkach, nawet wbrew wyraźnemu zakazowi miłująco nam panującej partii PIS.
Jaki to wielki wstyd dla Polski, jaki to blamaż dla rządzących, że taka decyzję podjęli, sami sobie dają świadectwo swojej złej woli, swojemu zadufaniu w siebie, swojej indolencji. Już nie mówiąc o tym, że są to ludzie, którzy nazywaja siebie prawdziwymi katolikami, a pokazują tylko swoją małość.
Czy prawdziwy katolik nie powinien przestrzegać jedngo z najważniejszych Bożych przykazań : Kochaj bliźniego jak siebie samego, a nie łamią przy okazji przykazania : nie będziesz miał innych Bogów przede mną ? Oni mają bożka Kaczynskiego, którego wielbią i czczą, niestety , ale też w swojej zachłanności przede wszystkim pilnuja swoich kieszeni, swoich stanowisk, bo przeciwstawienie się Kaczynskiemu, to automatycznie skazanie siebie na banicję, utratę lukratywnych stanowisk. Taka jest niestety prawda.W każdym niemal szpitalu i to nie tylko na oddziałach pedriatycznych, czy dla seniorów, ale i innych można spotkać aparaturę z naklejonym charakterystycznym serduszkiem. Bo własnie serce jest symbolem naszej dobroci dla innych, naszego współczucia  i chęci pomocy tym, którzy tej pomocy w tym wyopadku medycznej potrzebują.
Wstyd mi za niektórych Polaków, są tacy mali, tacy nikczemni, niszcząć to co jest piękne.
Na szczęście według ostatniego sondażu około 80 procent Polaków popiera Orkiestrę Owsiaka i chce w niej brac udział.Wzruszające jest to, że nie tylko dorośli, ale całe rzesze małych dzieci i młodzieży bierze też udział w tym przedwsiezięciu.
Pokazywali kiedyś w TV Polsat chorą dziewczynkę, która musi przebywać w szpitalu, nosi bowiem stabilizator kręgosłupowy i jeździ na wózku inwalidzkim, ale ta kilkuletnia dziewczynka tak rezolutnie tłumaczyła nam, dlaczego będzie brała udział w zbórce pieniedzy w szpitalu na WOŚP. Dostała swoją puszkę, z której była bardzo dumna i mówiła, że niem oże doczekać się, aż ta puszka sie zapełni.Wiele dzieci, które same kiedyś w dzieciństwie korzystały z aparatury z serduszkiem będzie brało udział w zbiórkach pieniędzy Kto jak kto, ale oni najlepiej chyba rozumieją jak ważna i cenna jest taka akcja.

Z powodu moich bólów nóg nie będe dzisiaj brała czynnego udziału w Orkiewstrze, ale już wysłałam na konto WOŚP  odpowiednia kwotę.Nie mogłabynm inaczej popatrzeć na siebie jutro w lustrze, skoro okazałabym się tak małą i marną istotą jaką jest pisior, potępiający i nie biorący udziału w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.
Nie ten jest prawdziwym katolikiem panie Kaczyndki, który woła głośno, aby się pokazać :Boże, Boże, nie ten wejdzie do królestwa niebieskiego, ale ten, który na codzień swoje serce ukazać umie, a pan i pana banda niestety daleka jest od katolickiej dobroci. Jesteście egoistami!!!!!

Zresztą w dniu dzisiejszym nie trzeba koniecznie być katolikiem, aby wspomóc dzieci i seniorów, wystarczy mieć serce.
Jak to mówił nasz wielki wieszcz: miej serce i patrz w serce.
Więc dzisiaj wszyscy wpatrzeni jesteśmy w to bijące serce Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy i wspomagamy ją swoimi darami.

SIE MA!!!!!

sobota, 13 stycznia 2018
Tanio, szybko i....zdrowo, czyli......

 

 

 

Przepis na szybką zupę rybną.

W wodzie z kostką rosołową ugotowałam mrożone warzywka (bo szybciej się gotują. no i nie trzeba ich obierać), dodałam  garść płatków makaronowych, trochę magii,  trzy kostki czosnkowe Knorra i do smaku pieprz cayenne  (można w zamian dodać troszkę czerwonej ostrej papryki, ale ten pieprz dodaje zupie specyficznego  smaku), a na końcu włożyłam kawałki łososia. Chwilkę razem to pogotowałam i..... jedzonjko było pyszne, a najważniejsze, że lekkostrawne, a jednak pożywne.
Bo co tu mówić, rybę powinno się jednak conajmniej dwa razy w tygodniu spożywać. Fakt, jest ona o wiele droższa, niż mięso, ale o ile bardziej zdowsza?

A tak mnie właśnie na taką zupkę wczoraj "naszło". Tak w ogóle to ostatnio nawet dosyć stronię od wszelakiego mięsiwa, jakoś mnie nie pociąga. Wolę dania rybne, albo wręcz jarskie. Dzisiaj mam zaplanowany na obiad ryż z jagodami i ze śmietaną. Też pyszny obiad.
A właściwie to mój obiad ostatnio składa się tylko z jednego dania, czyli, albo zupa, albo drugie danie, a pomyśleć, że kiedyś potrafiłam wsunąć calutki obiad. Teraz raczej rzadko mi się to zdarza, chyba, że jestem u kogoś w gościnie na obiedzie  (nie wypada przecież grymasić i fanaberii przy stole stroić), albo ewentualnie sama zaopraszam V.I.P.a na obiad. On zupy lubi, jak to mężczyzna, dla nich obiad składać powinien się z trzech typowych dań : z zupy, drugiego dania i z deseru.
Ale fakt, że dawno już u siebie V.I.P-a nie gościłam, tak jakoś się nie składało, to i  moje obiadki są skromniejsze, co jest tylko z pożytkiem dla mojego brzusia.
Nie, tak prawdę mówiąc, to jestem smakoszem, lubię smaczna kuchnię, ale ostatnio ograniczam sie tylko do czytania różnych przepisów. Trzeba powiedzieć, ze na Face są czasami zamieszczane ciekawe propozycje, nawet w swoim umyśle zapalam się do nich, ale....kończy się to tylko zamknięciem strony i brakiem jakiejkolwiek reakcji w tym kierunku z mojej strony. Taka leniwa się ostatnio zrobiłam.
Ale jak juz pisałam, najwięcej lubię swoje własne pomysły, czasami przychodzą one mi do głowy ot tak sobie, z nienacka i okazuje się, że w realu są one całkiem smaczne.
Ja się wcale nie chwalę, ja po prostu mam talent....... :-) :-) :-)

Muszę Wam powiedzieć, że ostatnio znów wzrosła moja poczytność w Blox.pl, na ponad 6 tysięcy zamieszczanych blogów mój oscyluje pomiędzy 73 a 80 miejscem, więc całkiem nieźle, a w dziale Pamiętnik osobisty, do kótrgo  przypisany jest mój blog, pośród  top dziesiątki ostatnio zajmuję....pierwsze miejsce.No i masz, znów się chwalę. Ale bardzo Wszystkim dziękuję, że mnie tutaj odwiedzacie, bo wiecie sami jak to jest, czasami człowiek ma o czym pisać, czasami nie, bo w sumie nic specjalnie ciekawego w moim życiu się nie dzieje, ale zawsze chociaż parę słów staram się napisać, żeby nie zawieść swoich wiernych Czytelników. Ale nie koniecznie  zawsze o polityce, bo jaka ona jest, każdy widzi i ocenia sam
Serdecznie pozdrawiam w tym miejscu Hanulkę, wiem, że Ona często tu zagląda, czasami nawet parę słów zostawia. No cóż, Ona też pisze swój blogowy pamietnik i przyznaję że w topie naszej konkurencji czasami zamieniamy się miejscami poczytności :-)

Dzisiaj mamy kolejny ponury dzionek, zupełnie nie zimopwy, prędzej powiedziałabym, że pogoda zbliżona jest do tej listopadowej. Ale faktem jest, że znów dzisiaj o 7 rano, gdy robiłam sobie poranną kawkę, musiałam zapalic światło w kuchni, żeby wrzątkiem trafić do garnuszka, a nie tuż obok.
Okropnie tęsknię już za słonkiem i promiennymi porankami.
Pewnie doczekam się też kiedyś końca remontu mojego parku, tam prace idą tak w powolnym tempie..... czasami wydaje mi się, że nic ciekawego tam sie nie dzieje, ale nie, jednalk codziennie widać w nim auta, dżwigi i pracowników.
Panowie, nie moglibyście takl nieco szybciej te prace przeprowadzać?
Chociaż i tak teraz nie ma odpowiedniej pory do przesiadywania w parku na mokrej i zimnej ławeczce, jeszcze nie teraz, przyjdzie i na to odpowiedni czas, słonko będzie jasno  świeciło, ptaszki nam zaświergolą  wesoło  i....... już sobie wyobrażam te hałasy dochodzące z parku, bowiem cały dziecinny plac zabaw, ze zjeżdżalniami i huśtawkami i kto wie co tam jeszcze będzie, umieszczony jest akurat z mojej strony parku, wprost pod moimi oknami.
Nie mogli tej bawialni umieścić w innej części parku??? No to będe miała przynajmniej wesoło i głośno w domu, pewnie nie będę otwierała nawet okien, bo i tak przez zamknięte dziecinne piski do mnie będa docierały. Ale będę miała radochę......
Oj, babciu, nie narzekaj, ty też kiedyś byłas dzieckiem, też wesoło i głośno się bawiłaś, z tym, że może takich placów zabaw wtedy nie było, dzieci bawiły się na podwórkach, a ulubionym sprzetem był....trzepak. Dopiero, gdy zaczęli budować nowe bloki mieszkalne, powstawały dla dzieci place, piaskownice, w których niestety prócz dzieci chętnie i pieski urzedowały, pozostawiając po sobie niezbyt przyjermne ślady.
Jako dziecko uwielbiałam wraz z koleżankami i z kolegami nasz skwerek, tam były wspaniałe chaszcze, w których chowaliśmy się przed soba, albo bawiliśmy sie w podchody. Czasami zabawy przenosiły sie na pobliskie podwórka, które też były pełne zakamarków i krzaczków.
Naprawdę z łzą w oczach tamte czasy wspominam. Nawet te nasze trzepakowe wygibasy, albo gry w klasy - na chodniku skwerku kredą rysowało się "człowieka" złożonego z głowy i kilku kratek tułowia i dwie kratki rąk, które trzeba było tak przeskakiwać, żeby się nie skuć, nie stanąć na  żadnej wyrysowanej lini.
Pamiętam, jak w Parku Jordana budowali  wiele lat temu takie miejsce zabaw dla dzieci, nawet tor rowerowy ze znakami drogowymi  został tam wytyczony, by dzieci od młodych lat uczyły się prawidłowych zasad ruchu drogowego.
No a teraz kolej na mój park, a potem będą jeszcze takie dziecinne place powstawały i w innych krakowskich parkach, już sie do tego przymierzają.
Oj będzie sie działo.......
Jutro też w Polsce będzie się działo, bo jutro startuje Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, ale o tym dopiero napisze w jutrzejszym blogu.
Życzę Wszystkim przyjemnej soboty, mimo, że jest pochmurnie i chłodno, no i niestety stanowczo brak jest nam potrzebnego do życia słoneczka.
Ale nic to, trzymajcie się cieplutko  i szczęśliwie, mimo, że dzisiaj mamy....trzynastego   

piątek, 12 stycznia 2018
Już nie jestem smutna

 



Już nie jestem smutna, bo okazało się, że Ulka wcale nie zapomniała o naszych środach, tylko posklejały się Jej kartki w kalendarzu i środa gdzieś Jej wyparowała.To bardzo dobra i optymistyczna dla mnie wiadomość, bo znów w środy będą  róże mogły w moim blogu zakwitać.
No i jak tu nie być wesołym, skoro dzisiaj piątek, czyli weekendu początek. A jaki będzie ten weekend?
Byle nie taki zwariowany jak wczorajszy dzień, gdy mój komputer i telefon też zaczęły wydziwiać.
Rano miałam normalny dostęp do skype, który zresztą przypisany jest do paska startowego. Po przyjściu z pracy niestety Skype zaczęło wydziwiać i pytać mnie o hasło i mimo, że go podałam, niestety nie chciał się włączyć. Za to włączył  mi się na nim  profil...Kazia, nie wiem dlaczego. Trochę "pomajstrowałam" i wreszcie udało mi się odzyskać moje konto na Skype, ale okazuje się, że nie tylko ja miałam z tym kłopoty, widocznie coś na ich stronie dzieje się niepokojacego, skoro parę osób z tym portalem miewa ostatnio kłopoty.
Ale to nie jedna z dziwactw, które mnie wczoraj dopadły. Ponieważ rozbolała mnie bardzo głowa, a i nogi odmawiały mi posłuszeństwa, postanowiłam wrócić z pracy taksówką. Oczywiście popołudniu z Icarem trudno jest się dogadać, zatelefonowałam więc na Taxi Barbakan. Oczywiście włączyła mi się ich  poczta głosowa z komunikatem, jeżeli chcesz zamówić taksówkę na taki a taki adres wciśnij na telefonie jedynkę, jeżeli pod adres taki, a taki, wciśnij dwójkę  itd.
No dobra, wcisnęłam klawisz z jedynką i........klawiatura telefonu zniknęła, telefon zrobił się całkowicie ciemny, z tym, że głos z Barbakanu nadal do mnie docierał. Za chwilkę dowiedziałam się, że z powodu dużej ilości pasażerów moje zamówienie nie może być zrealizowane, więc nacisnęłam guik zamykający  dostęp do telefonu i wtedy........ klawiatura znów mi się rozjaśniła. Dziwne -  pomyślałam i raz jeszcze zatelefonowałam na linię Barbakanu, tym razem dowiedziałam się, że przydzielono mi taksówkę, która przyjedzie po mnie za piętnaście minut. Spokojnie więc spakowałam swoje rzeczy, ubrałam kurtkę i wyszłam przed przychodnię na papieroska, a tam...... już czekała na mnie taksówka z Barbakanu.
Dziwne, pomyślałam, poinformowali mnie, że mam czekać 15 minut, a tu niespodzianka, taksówka już jest.
Wsiadłam więc do taksówki, podałam adres i.... wtedy zauważyłam, że pod przychodnię podjeżdża druga taksówka, też z Barbakanu, ale nikt z niej nie wysiada, a taksówkarz grzecznie czeka na klienta.
Nie wiedziałam, co mam zrobić, czy odmówić tamtą taksówkę i tą jechać, czy się przesiaść, ale na wszelki wypadek spytałam mojego miłego kierowce, czy przyjechał po Ewę, bo takie hasło zawsze przypisane jest do mojego  telefonicznego wezwania,.
Pan sprawdził wezwanie w swoim pokładowym komputerku i stwierdził, że w zgłoszeniu jest wpisane.........starsza pani, a nie Ewa.
No to już całkowicie zgłupiałam, ale stwierdziłam, że rzeczywiście starszą panią jestem, nie ma co tego ukrywać, nikt więcej nie mógł zamówić taksówki pod Centrum Medyczne, bo już nie było w nim żadnego pacjenta, a i przesiadać się  do tej drugiej taksówki wcale nie zamierzałam.
Więc powiedziałam panu, żebyśmy już jechali. 
Jakoś tę starszą panią przełknęłam nawet bez większej urazy, wszak...taka jest rzeczywistość.
Ale to jeszcze nie koniec tego opowiadania. Otóż po odjechaniu już kawałka drogi od przychodni odezwała sie moja komórka, telefonował do mnie... kierowca z czekającej pod  przychodnią taksówki, z informacją, że udało mu się przyjechać wcześniej, niż zapowiadali mi w komunikacie i że czeka na panią Ewę pod przychodnią. Zgłupiałam ponownie, nie rozumiem, dlaczego Barbakan aż dwie taksówki po mnie wysłał, czyżby ten pierwszy komunikat, który otrzymałam o niemożności dostarczenia mi taksówki z powodu nawału pasażerów był nie do końca prawdziwy?
No i skąd się wzięła ta starsza pani w komunikacie mojego pierwszego kierowcy, kto mu w centrali  dał taki namiar na mnie....i dlaczego????
No masz, znów się indyczę na tę starszą panią, ale po prostu jestem zdziwiona, pewnie po głosie tak mnie ocenili, a nie według hasła przypiętego do mojego zgłoszenia telefonicznego.
W każdym bądź razie przeprosiłam tego drugiego kierowcę za zamęt, który niechcąco uczyniłam, ale ten pocieszył mnie, że nic złego się nie stało.
UFF, a już czekałam na obciążenie mnie kosztami powołania drugiej taksówki. Ale  nie mówmy HOP, jeszcze wszystko przede mną.
Tak więc wczorajszy dzień był conajmniej dziwny, bogaty w niepotykane zdarzenia. Na ogół po godzinie 17 -stej trudno jest o rezerwację taksówki, nie raz muszę kilkakrotnie po nią dzwonić i to w dodatku do kilku firm przewozowych, a tu taki luksus....przydzielono mi aż dwie taksówki.
Heca, nieprawdaż?
Ale mam nadzieję, że dzisiejszy dzień nie będzie już taki pełen dziwactw. Całe szczęście, że dzisiaj jest dopiero dwunasty, a nie trzynasty dzień miesiąca, bo  trzynastego i to w piątek różnie zdarzyć sie może.
A może te wszyskie "cuda" wynikają z ...  wróżby chińskiej Fengshui?

Otóż wg Fengshui taki luty, jaki będzie w tym roku na pewno już się w naszym życiu nie powtórzy.
Otóż ten miesiąc, który jak wiemy jest krótszy od każdego innego miesiąca w kalendarzu będzie charakteryzował się tym, że będzie miał cztery niedziele, cztery  poniedziałki, cztery wtorki, cztery środy, cztery czwartki, cztery piątki i cztery soboty. Tak zdarza się tylko raz na 823 lata i nazywa się to torbą na pieniądze. I dalej w tej wiadomości poinformowali mnie, że jeżeli w ciągu 11 minut prześlę tę wiadomość do co najmniej pięciu osób, w ciagu 14 dni zaczna do mnie napływać pieniądze.
Co prawda aż tak bardzo naiwna nie jestem i na te pieniądze nie czekam, ale tak na wszelki wypadek  pięć takich wiadomosci przesłałam i jeszcze zamieściłam ten komunikat na Facebooku.
A nuż jednak ziarnko prawdy w tym się znajdzie????? Przynajmniej mogę sobie teraz znów troszkę pomarzyć.
Na wszelki wypadek spojrzałam do kalendarza i rzeczywiście w miesiącu lutym jest każdego dnia tygodnia po  cztery.
Ale czy to coś oznacza, czy to tylko taka ciekawostka......... niebawem się przekonamy.

A teraz wszystkim życzę miłego  weekendu i dobrego odpoczynku, a.... jeżeli mój miły wczorajszy  Pan Kierowca jednak rzeczywiście, jak obiecał, przeczytał mój dzisiejszy  wpis, serdecznie Go pozdrawiam, dziękując za miłą wspólną wczorajszą podróż.
 

czwartek, 11 stycznia 2018
co się stało???

 

 

 

co się stało???
Uleczka zapomniała o mnie i o naszej środzie?

Nie moze być, to nie możliwe. Jestem bardzo, a to bardzo z tego powodu smutna.

Ale jeżeli nawet Ulka przestamnie mnie w środy tu odwiedzać, zawsze i tak co środę dla niej różę pozostawię.
To taka moja (już tylko moja?) tradycja.

Dzisiaj obudziłam się przed ósmą rano, a tu prawie jeszcze szarówka. Kiedy te dnie rano będa dłuższe, bo popołudniuy już daje się odczuć zmianę.
Humor mam pod zdechłym Azorkiem, bo i komentarza od Ulki  nie dostałam wczoraj i pogoda do niczego, szaro -  buro i ponuro, a i brzuszek też mi nieco odmawia posłuszeństwa.
O polityce już nie wspomnę, boi znów sie będę musiała denerwować.
Wczoraj na momencik, dosłownie na króciutko, posłuchałam, co Jarek ma do powiedzenia, ale gdy znów zaczął wspominać o tych polełych szybko go wyłączyłam, a w głowie powstała mi taka riposta : Jarku, oni nie polegli, oni się po prostu roz....do..li samoloptem, bo taka była twoja wola, by mimo wszystko lądować, nawet w warunkach do tego nieodpowiednich. Taka jest prawda, jej nikt twoimi bzdurami nie przesłoni.
Całe szcxzęście, że istnieje przy telewizorze takie urządzenie jak pilot, wystarczy nacisnąć odpowiedni guzik i już ponura kreatura znika.
Pstryk .... i już nie ma Jareczka na moim ekranie :-)
A propos samolotu : Wczoraj w Warszawie lądował  w trybie awaryjnym samolot z Krakowa, któremu to samolotowi nie udało się prawidłowo wysunąć podwozia, musieli "lądowac na brzuchu" Całe szczęście, że mnie tam nie było, bo chyba bym na zawał im zjechała.
Na szczęście nic nikomu złego się nie stało, ale.......  ja jednak nie bez kozery boje się samolotowych podróży, chociaz podobno sa one najbardziej bezpieczne z wszelakich innych środków lokomocji.
Wyobrażam sobie, co przeżywali podróżujący tym samolotem, ilu z nich się modliło i w myślach żegnało z życiem, z najbliższymi.
Mnie pewno ze strachu pewnie wszystkie słowa  modlitwy by mi się pomieszały
Stanowczo podróżom samolotowym mówię NIE!!!!! To nie dla mnie!!!!!

To tyle dzisiejszego wpisu, trzeba zbierać sie do pracy, a coś niezbyt skoro mi to dzisiaj idzie.
Miłego czwartku

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 532