type="application/x-shockwave-flash"> http://mail.google.com/mail/?attid=0.1&
romantycznie i normalnie
RSS
niedziela, 23 lipca 2017
jeszcze jest

 

   HURRA !!!! Jeszcze nie zlikwidowano mego blogu.

Ale zapewne gdy PAD podpisze ustawę, a jakoś jestem przekonana, że jednak podpisze, wbrew  wielu Polakom, wbrew logice, wbrew temu, co sądzi o tym  cały świat, wejdzie      c e n z u r a  i mój blog wtedy zrobi kaput.
Więc na razie się cieszę tym, ze jednak coś  w nim napisać mogę, że mogę się w nim z Wami spotykać, że na razie wciąż jestem w wolnej Polsce, ale niedługo będzie ona zniewolona.
I znów krążyć będą smutni panowie w czarnych kapeluszach i jedną, słuszną rację od ludzi egzekwować. Ech, to już było i niestety, wbrew temu, co śpiewała Rodowicz, powróciło..............

Nie mogę jednak całkowicie się załamać, muszę popatrzeć też na moją rzeczywistość. Wstał piękny słoneczny dzień, który po wczorajszej burzy rozjaśnia nasze twarze i napawa radością, a może się uda?
Noc przeszła całkiem możliwie, lekki ból w żebrach, który jednak wciąż się utrzymuje, dało się jakoś uśpić i można powiedzieć, że pierwszy raz od dłuższego czasu przespałam nieomalże całą noc. Czyli idzie ku lepszemu, przynajmniej z moim zdrowiem.

Teraz jeszcze wciąż oglądam bocianki w Przygodzickim gnieździe, co raz częściej pustym, gdyż wszystkie bocianki nabrały już pewnej dojrzałości i samotnie wylatują na żer, ale jednak powracają, a często odwiedzają ich rodzice, jeszcze małe co nieco w dziobie im przynosząc, a na pewno z nimi noc spędzając, chociaż bardzo ciasno już teraz robi się w ich mieszkanku, coraz mniej miejsca na wygodne rozłożenie piór. Wczoraj w nocy i w Przygodzicach też padał deszcz  - ze smutkiem patrzyłam na te biedne zmoknięte bocianki, które nawet nie położyły się jak zwykle na legowisko, ale stały i co chwilkę roztrzepywały swoje zmokłe piórka.  Dzisiaj na szczęście i w Przygodzicach deszcz nie pada, więc po krótkim odpoczynku niebawem znów bocianki na żer polecą, bo jednak to co same w swoich stołówkach znajda, jest dla nich cenniejsze i bogatsze i ilościowo i jakościowo . No i niedługo już nadejdzie czas, gdy będą zbierać się do długiej podróży , muszą więc być już całkiem samodzielne, bez możliwości pomocy bocianich rodziców.
Takie jest życie, każdy kiedyś musi się usamodzielnić - prawda?

Myślę, że dzisiaj przed nami całkiem przyjemna niedziela, więc wiele radości życzę, a może odpoczynku, chociaż na chwilkę od tej złej pisiej  polityki i od zawieruch, które w kraju trwają. Ale one musza trwać, jeżeli chcemy własnym dzieciom i własnym wnukom godziwą przyszłość zapewnić.
Dlatego wieczorem znów zasiądę przed TVN-24 i będę oglądać wszelkie transmisje z protestów. Szkoda, że nie mam na tyle siły, bym mogła z nimi protestować, ale jestem z nimi całym moim sercem.

NO TO  MIŁEJ NIEDZIELI

sobota, 22 lipca 2017
dużo by pisać

 

 

 

O ostatnich dniach można by pisać i pisać całe epistoły.
Ja napiszę tylko jedno: JEST  ŹLE !!! JEST FATALNIE!!!!
Chociaż oglądając TVN-24 można przez moment mieć jakieś złudzenia, ale niestety, to tylko złudzenia.
KACZYZM  POSTĘPUJE!!!   NIE USTĄPI!!!
Zadziwiające jest tylko, jak taka podłość i nieprawość może zwyciężać?Co mają w głowach ci, którzy szkodę Polsce i Polakom czynią, co mają w głowach ci, którzy te niegodziwości popierają.
Kaczyński bierze przykład z najgorszych egzemplarzy złych polityków przeszłych i ówczesnych.Dzisiaj przeczytałam w necie, że prezydent Turcji zablokował Facebook i inne społecznościowe komunikatory, aby nie przeszkadzały mu w deprawacji państwa.
Do dzieła kaczorze, już nie wiele masz do stracenia, nie stracisz już dobrego imienia, bo go dawno nie masz, jesteś antydemokratycznym psujem ustroju, wrednym,  mściwym starcem, któremu na starość w głowie wszystko się pomieszało. Dziwię się, skąd masz tyle koło siebie swoich wyznawców gotowych palce u stóp twoich lizać, ale czego nie robi się dla kariery, dla pieniędzy. Nawet wtedy, gdy ta kariera jest taka krótko trwać.
Ale historia i Ciebie Kaczorze i twoich sługusów rozliczy, znajdziesz się na jej śmietniku, obok takich niecnych ludzi jak Hitler, Stalin. Lenin, Bierut czy Erdogan. Mówiłeś kiedyś, że niszczymy dobre imię twojego brata. nieprawda, to ty sam upadlasz swoje rodowe nazwisko i nawet jeżeli dla kogoś jeszcze to nazwisko coś znaczyło, teraz, a już w niedługiej przyszłości kojarzyć się będzie tylko  z krzywdą, którą innym wyrządziłeś.
Nie mówię ci: opanuj się, bo ty już dawno przekroczyłeś wszelakie granice dobra, Niepotrzebnie udajesz, że się modlisz,  Bóg nie wysłuchuje próśb - modlitw  ludzi fałszywych, dla ciebie wodzem powinien być sam BELZEBUB.  I jest nim BELZEBUB


NIECH CIĘ PIEKŁO POCHŁONIE!!!!!

P.S. teraz już na pewno pożegnam się ze swoim blogiem, nie patrze na to, złość we mnie jest ogromna

KIEDYŚ PRAWDA ZWYCIĘŻY !!!

piątek, 21 lipca 2017
BUTA

 

 

BUTA PISU PORAŻA

Kłamali, kłamią i kłamać będą nadal!!!!!!

Kiedyś pani premier Broszka, o przepraszam Szydło, przyrzekła, że Pis będzie słuchał Polaków.
A co się działo wczoraj??
Butnie odpowiedziała, że mimo licznych sprzeciwów totalnej opozycji nadal będą przeprowadzać swoje reformy.
To nie totalna opozycja wyszła wczoraj na ulice Warszawy i wielu innych miast pani premier!!!
To wyszedł NARÓD, który upomina się o swoje prawa o wolność, o równość o demokrację.
A przede wszystkim  oo przestrzeganie KONSTYTUCJI.

To nie może się tak skończyć, żeby Pis, wbrew Narodowi, przemieniał polski ustrój i budował nowe formacje według widzimisię pewnego przepełnionego nienawiścią i pychą człowieka!!!
TAK NIE MOŻE BYĆ.
TO MUSI SIĘ ŹLE SKOŃCZYĆ!!!!!!

Oglądam teraz wydanie specjalne TVN z  Senatu, który pracuje nad ustawa o Sądzie Najwyższym.
Niestety liczebnie PIS ma przewagę i wszystkie wnioski opozycji o przesunięcie rozprawy do czasu zaznajomieniem się z tematem jest odrzucana.
Podziwiam teraz przemowę senatora Jana Rulewskiego, który nie obawiając się ewentualnych skutków pokazuje prawdziwe oblicze naszego rządu.
Czy wczorajszy protest był  wyrazem szacunku rządu dla Polaków - pyta teraz, czy nie należy się tym ludziom szacunek, że potrafią się upomnieć o swoja wolność?
Czy symbolem wolnej  demokracji  będzie drelich, czy biała róża.? - pyta teraz.
I ja się to samo pytam.

QUO  VADIS  POLSKO!!!!!




czwartek, 20 lipca 2017
P O R A Ż K A !!!!!!!


 

I to na wielu polach porażka.

Następna niedospana noc, budzenie się dokładnie co 2 godziny, ból żeber, ból obu kolan, bo jeszcze, żeby śmieszniej było, także  drugie kolanko daje o sobie wyraźne boleśnie znać.........

No i p o l i t y k a !!!!!   To już  T O T A L N A     P O R A Ż K A !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie mamy już normalnej Polski, mamy pełny K A C Z Y Z M.
Jesteśmy bezsilni, nikt i nic nam już nie pomoże????
To też jest początek wychodzenia Polski z Unii.!!!!!!!
Z Unii, do której kiedyś z taką radością i pełnią nadziei wstępowaliśmy!!!!!!!
Nasz figurant, udający prezydenta, odmówił spotkania z  prezydentem Unii , Donaldem Tuskiem, zaniepokojonym reakcją Unii wobec Polski.
Chciał znaleźć nić porozumienia - Pałac Prezydencki odmówił -  KURIOZUM  POLITYCZNE!!!!!
Tak kiedyś  podczas wyborów zadecydowała garstka Polaków, przy braku  zainteresowania tej pozostałej części polskich obywateli, którzy teraz obudzili się z ręką w nocniku.
Wszystko jest OK, tak twierdzi Pis, nawet Kaczyński  już całkiem jawnie  i oficjalnie dał prawo do chamstwa swoim posłom, bo wczoraj pani Pawłowicz na Komisji Sejmowej powtórzyła  do posłów PO i Nowoczesnej znane już nam słowa, wyartykułowane dzień wcześniej z sejmowej Trybuny przez GURU: zamknijcie mordy. Wczorajsza Komisja to była jeden wielki pokaz chamstwa i pisowskiej prywaty. Odrzucono wszystkie poprawki opozycji!!!!!! NIEBYWAŁE!!!!!
Tylko szkoda, że posłowie zapominają, że oni są naszymi reprezentantami, Są tam za nasze podatki, którymi opłacamy im pensje.Czy mamy zgadzać się na taką pisowską chucpę ????? Czy dajemy im przyzwolenie na rozbrojenie polskiego sądownictwa, na niszczenie Polski?????

P  O  L  A  C  Y  !!!!  co się właściwie dzieje z nasza Polską??????

Dobrze, że dzisiaj chociaż słonko wzeszło!!!!!!

TERAZ RZĄDZI POLSKI MARNOŚĆ, LECZ ZWYCIĘŻY ZNÓW NORMALNOŚĆ
ZAPANUJE PRAWORZĄDNOŚĆ, SPOKÓJ ŁAD

TYLKO KIEDY????????

środa, 19 lipca 2017
no to znów mamy środę




Hallo Uleczko!!! Pozdrawiam Cię serdecznie w kolejną naszą środę.Ty Ulu sama dobrze wiesz, czego Ci życzę dzisiaj.  Podobnie jak tydzień temu, dwa, trzy tygodnie temu  i jeszcze  przed wieloma, wieloma poprzednimi środami,  życzę Ci radości i szczęścia, uśmiechu i przede wszystkim spokoju, bo w ostatnich czasach, a szczególnie w ostatnich dniach, zawirowania w Polsce są tak straszne i tak okrutne dla naszej przyszłości, że nawet strach o tym myśleć.
Jeszcze dwa lata temu nie przypuszczałam, że powrócę do najkoszmarniejszych lat mojego wczesnego dzieciństwa, chmura niepokoju i powiedzmy szczerze politycznego  draństwa, nadciągała pomału, przy przyzwoleniu mało odpowiedzialnego polskiego ludu, łasego na populistyczne hasła. Stało się tak, jak się stało i tak sobie myślę Ulu, że może dobrze się stało, że Pan Kawusia nie doczekał tych czasów, wyobrażam sobie, jak bardzo boleśnie On by to przeżywał, jak bardzo teraz musiałby się denerwować.
Pamiętam Jego zapatrywania  na politykę, wydaje mi się, że znałam Jego polityczne priorytety i to wszystko, co obecnie w Polsce się dzieje na pewno by nie tylko Mu się nie podobało, ale byłby wręcz tym oburzony. Pan Kawusia był prawdziwym Patriotą i mam tylko taką cichą nadzieje, że stamtąd, z wysoka, ma baczenie na naszą polską rzeczywistością i czuwa, żeby nadszedł dla Polski czas lepszy i sprawiedliwszy. I oby tak się Uleczku stało, czego życzę i Tobie i sobie i tej mądrzejszej części Polaków, nie dających się słodkim słowom pani premier i jej popleczników pod dyktando Kaczego dyktatora   zwieść.
Co prawda nie wiem, co musiałoby się stać, żeby obecna sytuacja uległa zmianie, coraz mniej w nią niestety wierzę, ale...niezbadane są wyroki Boże.
Chociaż po wczorajszym,  bardzo emocjonalnym i nieprzemyślanym wystąpieniu prezesa, który z mównicy oskarżył opozycję w ogromnie nienawistnych słowach o zniszczeniu i o  zabiciu jego brat przez, jak to nazwał, zdradzieckie mordy, nie wiem, czy Pis ma jeszcze legitymację do rządzenia, skoro na jego czele, co prawda nie oficjalnie, ale jednak realnie i skutecznie stoi tego typu oszalały z nienawiści poseł. Te słowa są nie godne posła, już nie mówiąc  o prezesie partii, która jest u sterów rządu.
Może to był jakiś znak z góry??????? Może Polacy się opamiętają????????
Wczoraj bardzo licznie wiele osób nie tylko z Warszawy, ale specjalnie przyjeżdżających na tę manifestację do Stolicy, stało najpierw pod pałacem Prezydenta, gdzie  zapalono świece na znak protestu przeciwko zmianom w sądownictwie, a potem przed Sejmem, gdzie posłowie w bardzo burzliwej atmosferze usiłowali zmienić ustrój naszego państwa, poprzez przejęcia włączy nad Sądownictwem.
Zresztą podobne protesty odbywały się w tym wczorajszym dniu w wielu miastach, tych większych i tych mniejszych, Polacy wcale nie zgadzają się na takie zmiany, które serwuje  im Pis.
Na takie zmiany polskie społeczeństwo nie zasługuje i nie może sobie pozwolić.Trzeba jednak uświadamiać to, czym grozi taka zła zmiana wszystkim, nawet tym nadal zauroczonym pisem, który oszukuje  Polaków  i pięknymi słowami mami, doprowadzając do sytuacji, gdy władza autorytarna  stanie się faktem i nie będzie wtedy od niej już odwrotu.
Mamy taką  polityczną powtórkę do lat pięćdziesiątych, która wydawała się już obalona, a jednak hydra znów swoje macki wystawiła i gryzie boleśnie.

POLACY, OBUDŹCIE SIĘ W KOŃCU.  LARUM GRAJĄ !!!!!!!!!!

Wstał nowy dzień. jaki on będzie? co się nowego będzie w nim działo? Dla mnie jest podobny do każdego sprzed kilku dni, jestem osadzona w bólu i w samotności, bo taka jest teraz taka moja  rzeczywistość.
Każdemu cierpiącemu wydaje się, że jest pępkiem świata, a tak nie jest. Życie idzie naprzód, każdy zajęty jest swoimi sprawami, co nie powinno mnie wcale dziwić, słonko świeci, deszczyk od czasu do czasu pada, ot rzeczywistość. Teraz dla mnie smutna i przepełniona bólem, kiedyś też będzie normalna, muszę się jednak uzbroić w cierpliwość i jeszcze troszkę poczekać.
Ale z drugiej strony, dlaczego nie mogę sobie troszkę po kaprysić? Mogę i to właśnie robię, dla polepszenia własnej obolałej przy okazji psychiki, z jednej strony ból, z drugiej permanentne niewyspanie......
Dlatego przepraszam, gdy jestem wobec kogoś zgryźliwa i niewyrozumiała, muszę się po prostu opanować, ale na to widać jeszcze stosowny czas nie przyszedł..........  ale nadejdzie.....

I coś miłego na koniec: wczoraj i drugi bocianek, Paweł, odważył się wyfrunąć z gniazda. Pozostała tylko Antoninka, może dzisiaj i ona wykaże się odwagą?

Życzę wszystkim przyjemnej środy, bez zmartwień i zgryzot, ale pełnym nadziei na lepsze jutro.

wtorek, 18 lipca 2017
wszystko normalnie ???????

 

 

Minęła kolejna koszmarna noc, tym razem nie tylko żebra, ale i kolano dawało mi do wiwatu.Zasnęłam wczoraj bardzo szybko, byłam wyjątkowo zmęczona i chyba już przed godziną  22 zasnęłam snem ciężkim. Obudziłam się w środku nocy i....ze zgrozą popatrzyłam na zegarek, było dopiero dziesięć minut po północy. A ja już miałam taką nadzieję, że wstał nowy dzień. Pokręciłam się chwilkę, przeczytałam jakiś artykuł w gazecie, znów się położyłam i tym razem obudziłam się po godzinie drugiej, potem po godzinie czwartej, wreszcie wstałam tuż po szóstej.
Do kitu z takimi nocami, czuję się nie tylko niewyspana, ale panicznie zmęczona. Ciekawe ile takich nieznośnych nocy jeszcze potrafię przeżyć?
Wczorajszy dzień był dosyć intensywny, bo i wizyta u lekarza i zabiegi i praca........ pewnie dlatego wieczorem byłam taka skonana,, a tu jeszcze do tego dokłada się ten potworny ból.....  Fakt, zażywam Ketonal, który po jakimś czasie działa, ale czas jego działania tez jest ograniczony. Nie chce go nadużywać, bo podobno bardzo niszczy błonę śluzową żołądka. Ale coś za coś, już sama nie wiem, co jest lepsze.W dodatku moja ładowarka do telefonu całkowicie wysiadła. Ile muszę się nakombinować, żeby chociaż troszeczkę telefon naładować, po prostu przerwał mi się przewód, pewnie uszkodziłam go fotelem, który stoi koło komputera i pewnie tam ten przewód spadł wtedy. Zamówiłam już na Allegro nową ładowarkę, tylko, że kurier nie zastał mnie wczoraj w domu i dzisiaj muszę odebrać przesyłkę na pocztę - dobrze, że nie mam daleko, ale niestety całkiem nie po drodze, cóż, poświęcę się jakoś, bo bez telefonu ani, ani.

Wczoraj do Polski zjechała rodzina angielskich książąt " księżna Kate, książę William i ich dzieci George i Charlotte. Ale w tej Warszawie się działo, para książęca została przyjęta przez naszego prezydenta i jego małżonkę, a liczny tłum wiwatował, widząc piękną książęca parę i zauroczył się ich maleństwami. Wieczorem odbył się bankiet  w Łazienkach, wydany na cześć Królowej Angielskiej Elżbiety II z okazji jej urodzin i na tym bankiecie książę Wiliam przywitał swoich gości, których tam podejmował polskimi słowami : Panie i Panowie, dobry wieczór. Dziękujemy i miłego wieczoru.
A dzisiaj książęca para odwiedzi Gdańsk, gdzie spotka się między innymi z Lechem Wałęsą, dla których jest on bohaterem Solidarności, a nie żadnym Bolkiem, jak pogardliwie o nim mówi prawa część zniewolonego polskiego społeczeństwa . Przykre jest to, że to własnie wielcy spoza Polski, najpierw Trump, teraz książęca para uznają i widzą  bezsprzeczną najważniejsza rolę w zwalczaniu komunizmu w postaci Wałęsy.
Dla nich to nie jakiś tam prezydent  Kaczyński jest wcale bohaterem i to jest całkiem normalne, oni widza historię taką jaką na prawdę była, a nie zawłaszczoną i przemienioną na polityczne zawieruchy. Może wreszcie prawica, albo chociaż ich wyznawcy zobaczą, kto był w tamtym czasie najważniejszą osobą, kto doprowadził Polskę, a po niej i inne komunistyczne państwa  do wyzwolenia spod rosyjskiego reżimu????? Wstyd, że niektórzy Polacy dają się tak manewrować Kaczyńskiemu i nie widzą, że po prostu na siłę przeinacza on historię, a ta jest taka jaka jest, jaka była, jej zmieniać nie wolno.

Zabieram się w takim razie za siebie, chociaż przyznaję, ze po prostu mi się nie chce nic robić, bo gdy cokolwiek boli człowieka, to odechciewa mu się żyć. Słonko świeci,  ptaszki śpiewają, w parku maszyny warczą przy swojej pracy, a ja.......szkoda gadać.
Coraz mniej mam cierpliwości do tych swoich bolączek, chciałabym zasnąć i się obudzić dopiero za 2-3 miesiące, gdy już nic boleć mnie nie będzie. Ale to niemożliwe.

A Wam miłego wtorku życzę. Idę na zabiegi (chociaż, czy one rzeczywiście mi pomagają???)

poniedziałek, 17 lipca 2017
dobra wiadomość z Przygodzic : Maciek wyfrunął z gniazda.

 

 

 

Tak wymarzyłam sobie, żeby być świadkiem pierwszego wylotu bocianka z gniazda i...udało mi się.  Akurat miałam otwarte okienko z podglądem kamery na gniazdo. W pewnym momencie bociek Maciek zaczął podskakiwać, rozkładać szeroko skrzydła, przelatywać z jednej strony gniazda na drugą, wreszcie się zatrzymał, popatrzył w dal, rozpostarł szeroko skrzydła, odbił się od gniazda i......wyfrunął.
A działo się to wczoraj, 16 lipca 2017 około godziny 11.45
Pozostałe na gnieździe  dwa bocianki tęsknie i z wielkim zainteresowaniem patrzyły za swoim braciszkiem., którego nie było na gnieździe około 10 minut, a gdy wrócił, bardzo radośnie go przywitały. Zresztą to nie był jedyny wylot Maćka z domowych pieleszy w tym dniu, po dłuższym odpoczynku raz jeszcze opuścił gniazdo na dłuższa chwilkę.
A Paweł i Antoninka wzięły sobie widać za honor dorównać swojemu bratu w historycznym, odważnym momencie, bo bardzo intensywnie zabrały się za ćwiczenia skrzydeł i za próby latania. Nawet na zdjęciu widać, jak Pawełek wysoko już podfruwa, tylko kawałek dzioba mu widać, pewnie dzisiaj, lub  jutro też będzie usiłował gniazdo opuścić. Pomiędzy narodzinami bocianków była różnica kilku chwil, więc na wylot Antoninki tez pewnie jeszcze ze 2-3 dni poczekamy.
No, ale pierwszy lot   w tym roku  w Przygodzicach mamy już poza sobą, a właściwie poza jednym bociankiem - brawo Maciek !!!!

Wczoraj miałam dzień pełen gości, około 15 przyjechali na rowerach Diana i Ksawer i przynieśli mi tabletki ketonalu. Od razu zażyłam jedną tabletkę i po chwili poczułam wielką ulgę. Nie można powiedzieć, że od razu cały ból się uspokoił, ale był już taki do wytrzymania.Oczywiście poczekałam do wieczora i drugą tabletkę zażyłam na noc, tak by przynajmniej jako tako tę noc przespać.
A po południu przyjechali do mnie Darka z Maćkiem, też przywieźli ketonal, ale w zastrzyku, tylko, że już byłam po zażyciu tabletek i nie potrzeba wcale było robić iniekcji. Trochę żałuję, bo ciekawa jestem, jakby Darce wyszło to eksperymentowanie na starej Ciotce, wszak już jest prawie że jedną małą stopą panią doktór, czyli moje marzenie, że będę jej pacjentem mogło już wczoraj było się spełnić. No ale stało się inaczej, na pewno jeszcze nie raz Darka będzie mogła się wykazać w leczeniu mojej skromnej osoby :-)  No więc zażyłam wczoraj na noc tę jeszcze drugą tabletkę ketonalu i........noc spędziłam po japońsku, czyli jako tako, aż do 4 rano w pozycji leżącej, potem trochę ból zaczął mi dokuczać, więc posiedziałam na kanapie w kuchni, ale zaraz i tak się prawie szósta zrobiła i trzeba było kawkę wypić i za życie się zabierać. 
No ale dzień i tak od ketonalu rozpocząć muszę, bo bez niego ani ani...cały czas mam silne napięcie mięśni w okolicy urazu, a to powoduje ból, po lekarstwie napięcie popuszcza, ból prawie, że odchodzi, niestety nie na stałe jeszcze. Ale kiedyś........ będzie normalnie.
Dzisiaj mam bardzo napięty plan dnia. Najpierw idę na krótką wizytę u lekarza pierwszego kontaktu  po recepty , które od razu muszę sobie wykupić, pewnie  a potem idę na zabiegi, a po nich jadę do pracy, gdzie mam zapisanych kilku pacjentów, a również i sama (o ile czas dopisze) będę  miała wykonywane zdjęcie klatki piersiowej, a dokładnie żeber  o ile oczywiście  uda mi się kolegę namówić na wykonanie u mnie zdjęcia. Trzeba jednak sprawdzić, czy aby któreś żeberko  jednak na wskutek wypadku  mi nie pękło. Chociaż z drugiej strony, leczenie stłuczonego i pękniętego  żebra jest takie samo - czas wyleczy, nic specjalnego, prócz  podawania środków przeciwbólowych i bez smarowania maściami się nie robi.

Trochę obawiam się co prawda jazdy autobusami, mam pewną traumę w tej materii, ale muszę się jakoś opanować, przecież nie mogę znów powrócić do jazdy taksówkami, za drogo by to wszystko mnie wyniosło.Po prostu nie będę wstawała z miejsca wcześniej, niż autobus zatrzyma się na przystanku, bo nawet dojeżdżając o niego tez jeszcze może szarpnąć, muszę więc uważać. Pewnie z czasem i zapomnę o tej traumie.......
No i czekam na odpowiedź z MPK, mam nadzieję, że Dyrekcja zareaguje na mój list, tylko czy coś na tym zyskam? nie wiadomo, ale już parę osób namawia mnie, bym łatwo nie zrezygnowała, próbować zawsze można.Mam tylko nadzieję, że jednak nie pękło mi ani jedno żebro, tylko doznałam ich silnego stłuczenia.
Ale dziękuję Ci atojaxxl za cenne uwagi i za poparcie :-)

A jeszcze muszę napisać, że  nazwa nowej jednostki  chorobowej  dla osób w wieku starszym, określona przez Maćka jako p e s s e l i z m  bardzo mi się spodobała. Fakt, gdy w pewnym wieku człowiek się budzi rano i nic, a nic nie boli, znaczy się, że nie żyje.......
Wprawdzie taki wypadek z żebrami może zdarzyć się każdemu i to w różnym wieku, ale niektóre choroby, jak na przykład strzykanie w kolanach, w barku, czy w kręgosłupie jest zarezerwowane szczególnie dla seniorów, do których już niestety się zaliczam. Więc pretensji do życia nie wnoszę, chociaż teraz przez ten ból w klatce piersiowej moje dotychczasowe dolegliwości, pomimo, że występują nadal, robią się jakoś mniej dokuczliwe.Tak trochę boli mnie "na skos", lewe kolano, prawe żebra.... trudno czasami nawet powiedzieć, co jest bardziej dokuczliwe, szczególne nocą.

Dobra, już nie narzekam więcej, przynajmniej w dzisiejszym moim wpisie, bo wcale nie obiecuję, że do moich niedogodności jeszcze pewnie powrócę, w końcu od czego mam ten blok?  Gdzieś człowiek musi się w końcu wygadać.

Rozpoczynamy dzisiaj znów nowy tydzień, przed nami nowe wyzwania, a poniedziałek zawsze jest początkiem czegoś nowego, byleby tylko pomyślnego.
Przyjemnego poniedziałku i samych miłych godzin w nadchodzącym nowym tygodniu  w takim bądź razie życzę

niedziela, 16 lipca 2017
nie cieszy mnie niedziela

 

Nic mnie nie cieszy. Jestem zmęczona tym ciągłym bólem. Na nic maści i środki przeciwbólowe, działają tylko przez chwilkę.Najgorzej jest gdy zaczynam kaszleć, a teraz własnie mam jakieś podrażnienie i mam ciągle wrażenie, że muszę wszystko odkrztusić.
Wtedy ból klatki piersiowej jest nie do wytrzymania Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu 
Przeczytałam wczoraj na forum, że taki ból po stłuczeniu żeber trwać może nawet do miesiąca.
Matko! To tyle jeszcze tych nieprzespanych nocy przede mną? Próbowałam już wszystkiego, nawet układałam wałek z miękkiego koca i podkładałam pod bok, żeby było mu miękko. Ale i tak spać długo się nie da, co półtora godziny, czasami co dwie pobudka. W pozycji leżącej wytrzymuję około pół nocy, potem zrezygnowana z poduszką i z kocem  na kanapę do kuchni i tam sobie w pozycji półsiedzącej drzemię, aż świt wreszcie rozjaśni niebo i będzie nożna poranną kawkę wypić. Ale nawet i ona nie przynosi orzeźwienia - nie dziwota, po tak spędzonej nocy?
Wiecie o czym teraz marzę? Porządnie się wyspać. Gdy już będę to mogła zrobić, gdy żaden ból mi nie dokuczy, będę spała całe dwie noce i dnie, bez przerwy!Na wszelki wypadek nawet telefon wyłączę, żeby mi nikt nie przeszkodził. Tylko kiedy to będzie?
Jutro muszę w pracy poprosić Leszka, żeby zrobił mi zdjęcie tych moich żeber - nie podejrzewam, żebym doznała jakiegoś ich pęknięcia, ale.. ...strzeżonego Pan Bóg strzeże. Słyszałam o wypadku, gdy złamane żebro przebiło płuco, którego kawałek trzeba było potem operacyjnie usunąć.No, tego jeszcze mi brakowało!!!   No i za każdym razem, gdy mnie tak boli, że już nie wytrzymuję bardzo nieładnie  o tym szalonym kierowcy - rajdowcu sobie myślę, nic dobrego oczywiście mu nie życzę, chociaż może to nie po chrześcijańsku, ale nie mogę wybaczyć, że mnie w takie tarapaty zdrowotne wprowadził.
A może jutro pani doktór pierwszego kontaktu zapisze mi jakieś silniejsze środki przeciwbólowe, które bym przed nocą brała. A może coś na sen zażywać?
Już sama nie wiem, bo stałam się przez ten brak snu i przez ból okropnie nerwowa, wszystko mnie denerwuje i chyba będę gryzła. Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
Słonko wstało, ale na co mi słonko, skoro nawet spacerować za bardzo nie mogę? Byłam wczoraj na krótkich zakupach w pobliskim sklepie i okropnie zmaltretowana wróciłam do domku.
No to co dzisiaj będę robiła? Chyba drzemała i wspominała poprzednią miłą niedzielę spędzoną w Modlnicy. Pewnie nie prędko tam pojadę, bo przecież mam kłopoty ze spaniem, kto moje nocne fanaberie znosić zechce, tym bardziej, ze czasami z bólu nawet zawyję, tak, o, Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
Ale Wam życzę samych wspaniałych niedzielnych minut.

sobota, 15 lipca 2017
do kitu

 

Chciałam co prawda dosadniej napisać, używając tego brzydkiego słowa na literę "d", bo tak własnie się czuję po niedospanej następnej nocy :-(
Oczywiście położyłam się w swoim łóżeczku, nawet udało mi się zasnąć, cóż skoro ból moich żeber ciągle mnie budził?
Wreszcie o godzinie czwartej rano nie zdzierżyłam, wzięłam swoją podusię, koc i poszłam do kuchni, gdzie na kanapie, z nogami oczywiście na podłodze, w pozycji pół leżącej -  pół siedzącej, dospałam do siódmej rano.
Ale obudziłam się całkiem połamana, od razu sięgnęłam po swój Nimesil i teraz czekam, bo jednak on pozytywnie na mnie  działa, pomału zaczyna mi ból popuszczać.
Czy kiedyś doczekam czasów, że porządnie prześpię calutką noc we własnym łóżeczku i rano wstanę rześka, nie obolała?
Już jakoś pomału tracę nadzieję, cierpliwość zresztą też. Bo ile można cierpieć, jak nie kolana, to teraz te nieszczęsne żebra.
A jednak teraz doszłam do wniosku, że źle zrobiłam, szkoda, że poniewczasie.
Ale fakt, zaraz po tym wypadku w autobusie byłam ogromnie zestresowana, wiec myśleć normalnie nie mogłam. Trzeba było jednak wezwać pogotowie, tak jak mi radziła ta miła dziewczyna na przystanku, jechać z nimi na prześwietlenie i na poradę, wziąć odpowiedni papierek i teraz zaskarżyć MPK o odszkodowanie za wypadek.  Bo zdecydowanie to kierowca jest winny temu, że teraz muszę cierpieć.
Co prawd nie mam świadków, ale może jakoś za pomocą Face Brooka udałoby mi się ich odnaleźć?
No, ale teraz to już musztarda po obiedzie. Chociaż szkoda, bo parę groszy odszkodowania na pewno by mi się przydało, czemu nie?
Chociażby, jako rekompensata za moje cierpienie.
Za moją krzywdę, jak to się dawniej gadało. No ale krzywda jest, nie da się ukryć, bo jak jest ból, jest i krzywda.
Nic to, najważniejsze to móc się porządnie wyspać, bo taka pozycja półsiedząca też do najwygodniejszych nie należy, o prawda trochę się uśpiłam, ale nie mogę powiedzieć, że porządnie odpoczęłam. 
No, a potem będą się ludzie dziwowali, że znów doła mam, Bo z czego mam się cieszyć?
Nawet pogoda nie jest specjalna.
W nocy i nad ranem padało, wiem to, bo gdy siedziałam w kuchni krople deszczu uderzały o balkon no i o śmietnik, nie dając przyjemnego szumu, ale raczej łoskot. O godzinie 5.30 ktoś z lokatorów poszedł wynieść śmieci, więc ledwie prawie zasypiałam, gdy obudził mnie łomot z zamykanego pojemnika na śmieci.
Że też komuś chce się tak wcześnie śmieci wynosić i to w dodatku w sobotę nad ranem.
Ranek, połamana nieco, rozpoczęłam oczywiście tradycyjnie, od kawusi i od papieroska. I kto wie, czy jeszcze jednej kawki nie wypiję, bo niestety jest tak pochmurnie i całkiem nieprzyjemnie, pogoda tylko do spania, czyżby tym razem, dla odmiany na obrotowym fotelu przy telewizorze?????.
A propo 's  telewizora - mam  dekoder Cyfrowego Polsatu. Ostatnio zamontowano tam wspaniałą funkcję przypominania jakiegoś programu, który chcę oglądnąć. W odpowiednim czasie napis informuje, że mam zaplanowany jakiś tam film, czy inny program i jeżeli z tego nie zaneguję, telewizor sam sobie przełącza na żądany program.Dobry pomysł, nie trzeba pamiętać, wystarczy tylko zaplanować programy i już się nie przegapi wymarzonego filmu, czy serialu. I można to zrobić z wyprzedzeniem nawet na kilka dni naprzód. Fajna sprawa, prawda????
Tak mało, a cieszy, a jednak! jest coś co mnie cieszy, czyli nie jest aż tak źle.
Dawno nie pisałam o swoich bociankach z Przygodzic. Otóż nadszedł czas żeby już zacząć wylatywać z gniazda. Jeden z bocianów, bodajże Maciek, a może Paweł, już wczoraj próbował podejmować taką próbę, jednak wciąż mu brak odwagi wylecieć z gniazda. Podskakuje, przefruwa przez całą szerokość gniazda, potrafi nawet zatrzymać się na chwilkę w bezruchu ponad gniazdem, ale....... tylko patrzy tęsknie w dal, jakby mówił "chciałbym, ale boje się"
Ale mam nadzieję, że to dzisiaj nastąpi ta pamiętna chwilka, zresztą drugi bocianek  też już ma zakusy na latanie, tylko mała Antoninka co prawda prostuje skrzydełka i podskakuje, ale fruwanie poza gniazdo jeszcze w jej główce się nie mieści. No, ale i na nią w końcu ta chwila przyjść musi, bo przecież jeszcze tylko miesiąc bociankom pozostał do odlotu do ciepłych krajów. No, już nie mówiąc, że rodzice coraz mniej chętnie do gniazda z jedzonkiem przylatują, pewnie chcą tym zmusić swoje pociechy do opuszczania gniazda i do samo aprowizacji. Takie są prawa bocianiej  natury.
W każdym bądź razie, jeszcze miesiąc obserwacji gniazda jeszcze przede mną, a jest to całkiem przyjemne zajęcie.
Ostatnio przeniosłam się z Mozilli na  Chrome Google, bo Mozilla okropnie się zacina, co się stało z tym portalem?  Kiedyś prosili o wsparcie finansowe, widać go nie otrzymali, skoro są coraz słabsi. Więc na Mozilli podglądam tylko gniazdo bocianów,  żeby za bardzo nie obciążać z kolei Chrome, a resztę przeniosłam własnie na nowy portal i......zdecydowanie jest lepiej, jakoś szybciej mogę otwierać strony, nie muszę się denerwować komunikatem "Mozilla nie odpowiada"
No to chyba tyle na sobotni wpis. 
Żałuję tylko, że nie będzie to piękna i słoneczna sobota, ale jakoś i ten dzień zleci. Podobno od przyszłego tygodnia znów ma lato powrócić, ba, będą gorące dni, nawet z 30 sto stopniowym upałem., co mnie za bardzo nie cieszy. Wolałabym tak 25-27 stopni i leciutki, ciepły wietrzyk.
Ale gdy się nie ma, co się lubi.......
No to chociaż przyjemnej soboty życzę, nawet, gdyby nie była taką z naszych marzeń........
 

piątek, 14 lipca 2017
no i po co było krakać?

 

 

Napisałam wczoraj w blogu : 13-atwgo wszystko zdarzyć się może i...zdarzyło się.
W drodze powrotnej z pracy autobus gwałtownie szarpnął, nie zdążyłam przytrzymać się barierki (bo właśnie przygotowywałam się do wysiadania i poleciałam jak długa do tyłu, po drodze uderzając o siedzenie moimi żebrami, Ból był potworny, Cóż z tego, że dwóch młodzieńców z podłogi mnie podnosiło, skro musiałam potem dłużą chwilę na przystanku posiedzieć, żeby złapać oddech i pomalutku dotargałam się do domu.
Oczywiście od razu zrobiłam sobie okład z lodu, a potem posmarowałam się zgodnie z zaleceniem Maćka Fastum i ból nieco zelżał, ale nadal dokuczał.
A tak właśnie dwa dni temu sobie pomyślałam, że już dawno nie zaliczyłam upadku, chyba w złej godzinie to powiedziałam, a wczorajszym stwierdzeniem jeszcze dolałam oliwy do ognia

Wysmażyłam wczoraj taki list do Dyrekcji MPK w Krakowie. Nie wiem, czy coś to da, ale niech poucza



Jechałam w dniu dzisiejszym autobusem linii 139 kierunek Kombinat - Mydlniki.
Do autobusu wsiadłam na przystanku Opolska Estakada o godz 18.08
Wjeżdżając w ulicę Czarnowiejską , tuż przed światłami, kierowca bardzo energicznie zahamował, gdyż zmieniło mu się światło na czerwone.
Przygotowywałam się już do wysiadania, ale na wskutek raptownego hamowania i szarpnięcia autobusem poleciałam plecami do tyłu, uderzając się bardzo boleśnie w okolicę lędźwiową i co najgorsze uderzyłam żebrami o siedzenie. Kierowca musiał słyszeć łomot upadku  i mój jęk, a potem musiał widzieć, że dwóch młodych panów podnosiło mnie z podłogi, ale nie zareagował, nawet nie zainteresował się, czy coś mi się stało, co prawda poczekał, aż panowie pomogą mi wyjść z autobusu,, ale ze strony kierowcy, który spowodował ten mój upadek nie było żadnej reakcji, po prostu szybko odjechał dalej.
Siedziałam dłuższy czas na przystanki, bo ból był tak ogromny, że nie mogłam złapać tchu. Doznałam bardzo silnego stłuczenia okolicy żeber po stronie prawej i urazu kręgosłupa lędźwiowego oraz kolana lewego.
I tu mam pytanie do Szanownej Dyrekcji MPK, czy naprawę zatrudniacie tak nieczułych pracowników, którzy jeżdżą jakby nie przewozili ludzi, a wory kartofli, nie wykazujących ani grama empatii dla swoich pasażerów? Podziękowałam młodym ludziom za pomoc, ale uważam, że kierowca powinien był się zainteresować tym, co się w autobusie przez niego kierowanym stało, tym bardziej, że to on był sprawcą mojego wypadku.
Proszę o odpowiedź, co Dyrekcja zamierza zrobić w tym kierunku, aby kierowcy jeździli ne tylko bezpiecznie, ale żeby także interesowali się pasażerami, których przewożą.
Ten wczorajszy mój wypadek był niedopuszczalny, ale skoro już do niego doszło, obowiązkiem kierowcy było udzielić mi pomocy i przeprosić za to, co się zdarzyło.

Przynajmniej się "wyżyłam" na papierze :-)
A swoją drogą kierowca prowadzący pojazd bierze chyba jakas odpowiedzialność za swoich pasażerów?
A może ja jestem tylko za bardzo roszczeniowa??

Noc była koszmarna, co było do przewidzenia. Z każdym nieodpowiednim ruchem i budziłam, mimo że leżałam w półsiedzącej pozycji z głową na wysokich poduszkach.
Z wielką ulgą przywitałam świt .
No cóż, smaruję się maściami, robię też okłady z lodu na słuczone żebra, coś przeciwbólowego zażywam i.......  byle do wyzdrowienia, niech jeszcze troszkę więcej ten ból odpuści.
Najgorsze to jednak jest to, że znów nabrałam traumy w związku z wychodzeniem na ulicę, a teraz dodatkowo z podróżowaniem autobusem.
Znów musi minąć kilka tygodni, aż zapomnę.

Wstał dzisiaj piękny i pogodny dzionek, jakże inny od tego wczorajszego.
Ale i tak dzisiaj raczej z domu nie będę wychodzić, na razie leczę moje poobijane boki.
Ale Wam życzę wspaniałego odpoczynku, bo dzisiaj jest przecież piątek, więc już popołudniu następi weekendu początek.
Fajnego dnia.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 513