type="application/x-shockwave-flash"> http://mail.google.com/mail/?attid=0.1&
romantycznie i normalnie
RSS
poniedziałek, 18 lutego 2019
poniedziałkowe reminiscencje

 

 

Przyznaję się bez bicia, ostatnio bardzo zaniedbałam się w pisaniu mojego blogu, ale przyczyna jest całkiem prozaiczna: nic specjalnego w moim życiu ostatnio się nie dzieje.To znaczy dzieje się wiele, szczególnie w tyn temacie, który dotąd mnie frapował, czyli w polityce, ale to wszystko jest tak zagmatwane, że nawet nie chce mi się o tym wspominać.
Podziwiam tylko jeszcze te trochę ponad 30 procent Polaków, którzy nadal ślepo wierzą, chociaż wszystkie pisie brudy każdego dnia na wierzch wychodzą. Ale tak wygląda własnie ślepa miłość, mimo, że cie ktoś oszukuje, mimo, że obrywasz po plecach, nadal kochasz.
Tylko rozumiem, że ta cała pisia wierchuszka kocha (i broni) prezesa, bo przynajmniej oni z tego mają niezła kasę, a za co ta reszta kocha, tego już nie pojmuję. Kiedyś modne było, wylansowane zresztą przez pis powiedzenie: Polska w ruinie, a to powiedzenie dotyczyło Polski pod znakiem PO, a teraz..... nowy przydomek  naszego państwa to tektura, wszystko się gnie i rozrywa, ale wszyscy dobrze się mają. Polacy, nic się nie stało przecież, to tylko zła totalna opozycja, ulica i zagranica kruszą kryształy na nieskazitelnym człowieku.

No to niech sobie kochają, skoro chcą, przecież ja nie muszę, ale także i nie muszę się denerwować i o tym pisać, prawda?

Zresztą życie przynosi wiele dziwnych przyjemniejszych i tych mniej przyjemnych chwil.

Wczoraj miałam bardzo przyjemna wizytę Macka i Darki, bardzo się ucieszyłam, że wciąż o swojej cioci pamiętają. Niestety też przynieśli mi bardzo nieprzyjemną, wręcz smutną  wiadomość o nagłej śmierci jednego z przyjaciół naszego Marcina.
Tak się znów nad życiem zadumałam.  Kiedy to było......Przypominałam sobie czasy, gdy Andrzej przychodził do nas do domu jako młody jeszcze chłopak, ot kolega licealny Marcina, Magdy, razem urządzali w naszym domu prywatki, na których i ja również hulałam (kiedyś też byłam o wiele młodsza!)
Andrzej był bardzo dobrym partnerem do tańca, muszę przyznać, że zawrze tańczyło mi się z nim wybornie, chociaż był przecież tyle lat młodszy.
Ale mając koło siebie  swoje koleżanki nigdy nie zapominał, aby do tańca i nie poprosić cioci Ewy.
Pamiętam jego ślub i wesele, które odbywało się w Klubie Dziennikarzy "Pod Gruszką",  nota bene wszyscy wtedy się dziwili, bo i data ślubu była nieco przewrotna - 1 kwietnia. Nikt do końca nie wiedział, czy to jest prawda, czy Prima Aprilis, znając Andrzeja, wszystko zdarzyć się mogło......
Potem każdy z młodzieży poszedł w swoim kierunku, ale Andrzej i tak nas odwiedzał, bardzo zresztą lubił i mnie i moja siostrę i zawsze był dla nas pełen szacunku, zawsze gdzieś tam był. Czasami spotkałam go na ulicy, podchodził wtedy, zamieniał kilka slow i pędził gdzieś w swoja stronę, a teraz już go nie ma....
Mój Boże, młody w sumie człowiek, miał troszkę ponad 50 lat, to na pewno nie jest czas na umieranie...... na taką niespodziewaną śmierć człowieka pełnego życia.
Czas dla mnie się znów zatrzymał na moment, aż nie chce się wierzyć  w to, że coś się znów skończyło.
W moim "kadrze" oni wszyscy : Marcin, Magda, Andrzej mają ciągle po 20 lat i znów przyjdą by wspólnie spędzić miły wieczór............Trudno to zrozumieć, że jest już inaczej..... Że czas zaczyna nie być łaskawy nawet dla ludzi całkiem jeszcze nie starych.
Musze przyznać, że ta śmierć mnie nie tylko zaskoczyła,  ale i boleśnie uderzyła, zawsze bardzo Andrzeja lubiłam.
No i ta świadomość, że już "biorą z półki" niższej niż ta, na której ja tkwię......

Troszkę o pogodzie: owszem jest cieplutko i słonecznie, niestety stan powietrza w Krakowie jest bardzo złym czyli nie sprzyjający spacerom, szczególnie dla dzieci i osób starszych.
Czemu ten Kraków nas tak ciągle truje?
Przeczytałam też dzisiaj w Gazecie Krakowskiej, że panująca obecnie grypa jest bardzo niebezpieczna i już w samej  Małopolsce trzy osoby straciły przez nią życie. Trzeba na siebie uważać, bo eksperci ostrzegają, że największa fala epidemii jest jeszcze przed nami, wiec nie należy lekceważyć żadnych, nawet wydawałoby się najmniej dotkliwych objawów, bo niestety przychodzą potem bardzo groźne powikłania, mogące przynieść naprawdę obfite żniwa.
A wiele osób niestety nie do końca przestrzega podstawowych zasad zdrowotnych, narażając tym nie tylko siebie, ale i najbliższe otoczenie na zachorowania.
Pewnie, że z byle katarkiem trudno od razu do lekarza biegać, tym bardziej, że z powodu epidemii ośrodki zdrowia są wprost przepełnione chorymi, ale gdy przychodzą już poważniejsze objawy, należy koniecznie skorzystać z porady lekarskiej.
Uważajcie więc na siebie i na swoje rodziny, bo niestety czas przedwiośnia potrafi być naprawdę bardzo niebezpieczny i podstępny dla zdrowia.

Na dzisiaj i na cały tydzień życzę wiec wiele słonka i samych zdrowych chwil.
Pamiętajcie o witaminkach, które tak zapobiegawczo działają.
Ja ostatnio zajadam się mandarynkami, zawsze troszkę tej witaminy C zawierają.
Wszystkiego dobrego.

niedziela, 17 lutego 2019
a dzisiaj nie

sobota, 16 lutego 2019
a dzisiaj......

 

Słonko wesoło świeci.....
Niebo niebieściutkie, bez chmurek.
Wiaterek delikatny, nie dokuczający.
Tak dzisiaj w moim Parku było.
Aż korciło, żeby na chwilkę chociaż przysiąść na mojej ulubionej ławeczce i....pomarzyć i prawdziwej wiośnie.
Jak widać, kwietnik w kółeczku jeszcze smutny, pozimowy, pełen zeschłej trawy i jakichś pozostałości po jesiennych liściach.
Jeszcze nie czas na jego zagospodarowanie, ale jeżeli taka pogoda miałaby się utrzymać trochę dłużej....to kto wie.
Na placu zabaw koło mojego okna sporo dzieciaczków sobie hasa, zadowolonych ze słonka i z wolnego czasu, wszak dzisiaj sobota, dzień bez przedszkola, czy bez szkoły. jest więc czas na FUN.
Tak bardzo jesteśmy zmęczeni tą zimą, tym co się dzieje wokoło, że chociaż na moment taki odsap od razu dobrze na naszą psyche działa.
Przynajmniej na  moją, bo wczoraj miałam wieczorem chwilkę dosyć nerwowego niepokoju przez pewną  telefoniczna rozmowę , gdy nagle mój rozmówca zamilkł i nie byłam pewna, czy coś złego z nim się nie stało, nawet zastanawiałam się, czy nie wzywać pogotowia, na szczęście okazało się, że to było tylko chwilowe z jego strony niedomaganie zdrowotne.
UFF odetchnęłam z ulgą, ale tak się własnie zastanawiałam również i nad sobą, bo i ja, podobnie jak i on, samotnie mieszkam, a gdyby tak nie daj Panie Boże coś mnie się złego przytrafiło, kto by mnie wtedy ratował?????
Stanowczo osoba w pewnym wieku i nie do końca zdrowa nie powinna mieszkać samotnie.
Tylko akurat mi taka samotność odpowiada i co tu robić w takim wypadku???
Bo to, że rodzina zawsze jest na telefon czasami może nie wystarczyć....

Ale na bok złe myśli, co będzie, co będzie, zresztą ja wierzę w przeznaczenie i w dobre Anioły, które nade mną i nad nim czuwają.
A że takim Jego Aniołem ja się akurat wczoraj  okazałam..........  tak widać los chciał.

Inna denerwująca mnie sprawa jet to, że miałam zastrzeżona przez Bank poprzednia kartę debetową, nie wiem czy pamiętacie, tak się stało po tym, jak została ona użyta bez mojej wiedzy przez jakąś grę Facebookowa.
Teraz dostałam już nową kartę debetową, którą aktywowałam przez internet w PKO Bp, tylko, że karta nadal nie działa.Tak więc mam kartę debetową z której nie mogę korzysta Fajnie co?
Muszę iść w poniedziałek do Banku i załatwić sprawę tak, by moja karta nadal była użyteczna.
Zresztą w poniedziałek muszę iść też  do ZUS-u który rozlicza moje podatki i zgłosić, że wpłynęła  faktura PIT za kwotę 450 zł, które zarobiłam przy wyborach podczas mojej pracy w Komisji.
Nie miała baba kłopoty, dotąd nie musiałam się rozliczać, (robił to za mnie własnie ZUS) teraz będą mnie po całym Krakowie za te głupie 450 zł ganiać. Nigdy nic podobnego nie załatwiałam, a teraz,,,, ech,.....
Miłej soboty Wszystkim życzę

piątek, 15 lutego 2019
właściwie to szkoda

szkoda, że przyjemne dni są takie krótkie....
Bo wczoraj oczywiście odwiedził mnie mój Walenty i razem spędziliśmy kilka bardzo przyjemnych chwil.
Ale to już było.... mam nadzieje, że powróci, nie tylko za rok, przy okazji następnych Walentynek.
Bo przecież okazji jest wiele, a i takie odwiedziny bez specjalnych okoliczności też są bardzo miłe.
Dzisiaj mamy już piątek, więc......
Dzisiaj tez nie mam weny do pisania, głowa mnie boli.Do jutra

czwartek, 14 lutego 2019
nie tylko dla Uleczki serce i róża od pewnej Walentyneczki




 

Bo dzisiaj mamy DZIEŃ ŚWIĘTEGO WALENTEGO
spytacie pewnie teraz, co wynika z tego?
To dzień dla Zakochanych, to dzień dla Przyjaciela,
to jest ten czas  specjalny, ważniejszy niż niedziela,
gdy sercu serce bije, radości przynosi,
gdy do kręgu najbliższych drugiego zaprosi,
szczęściem poczęstuje, uśmiechem rozjaśni,
to dzień jest  bez kłopotów, bez zbytecznych waśni.
Bo Amor dzisiaj czujnie króluje nad nami,
dyskretnie porażając miłości strzałami.
A patron dnia, Walenty, serduszka roznosi,
"Kochajcie się Najdrożsi" -  wszystkich tylko prosi.
Bo wy  i starzy i młodzi świetnie przecież wiecie,
że MIŁOŚĆ  najpiękniejszym uczuciem jest  na świecie.

E.W. 14 luty 2019 r.

środa, 13 lutego 2019
dzień wcześniej, ale.........






........ ale dzisiaj jest przecież środa, więc w Wigilię Walentynek dzisiaj dla Ulki tę Walentynkowa różyczkę przesyłam.
Czyli przy użyciu jednego gifa, ale za to jakiego pięknego, upiekłam dzisiaj dwie pieczenie przy jednym ogniu.
Jest i środowa różyczka dla Uleczki i są życzenia dla Ulki nie tylko na naszą wspólne środę, ale i na jutrzejszy, Walentynkowy dzień, który mam nadzieje Uleczko bardzo miło i w w bardzo miłym towarzystwie spędzisz, czego Ci już dzisiaj z całego serca życzę.
Jutro podeślę Ci jeszcze serduszko i tym samym będziemy Dzień św Walentego obchodzić aż dwa dni,
A co, świętowania nigdy nie jest za dużo.

A dzisiaj mamy trzynasty dzień lutego, na szczęście nie jest to piątek, ale też nie można stale być przesądnym.
Chociaż czasami coś palnie się niechcący w nieodpowiednim momencie i niestety ta jakaś złowieszcza wróżba się spełnia.
Myślę tu o dniu 13 stycznia tego roku, gdy byłam pełna optymizmu, że będzie to udany dzień, jak wiemy, skończył się on tragicznie.
A orkiestra grała, ale niestety przyniosła może na początku radość, niestety potem był smutek i rozpacz.
Tak, wyraźnie tamten trzynasty dzień stycznia był bardzo niepomyślny.
Własnie dzisiaj miesiac mija.......
Ale dzisiaj już nic nie wróżę, niech on po prostu się dzieje  i niech się dobrze dzieje.


13
Środa
Adolf, Beatrycze, Benigny, Emnilda, Eulogia, Eulogiusz, Gilbert, Grzegorz, Hilary, Humbelina, Jordan, Jordana, Kastor, Katarzyna, Licyniusz, Linda, Martynian, Maura, Polieukt, Stefan, Toligniew
Wschód słońca: 6:56      Zachód słońca: 16:43
Dzień trwa 9 godz. 47 min i jest krótszy od najdłuższego o 6 godz. i 59 min oraz dłuższy od najkrótszego o 2 godz. i 5 min
Znak zodiaku urodzonych 13 lutego to Wodnik
Jasność: 57% ↑      Wiek: 7.9 dni    Najbliższa pełnia: 19 lutego (wt.)
44 dzień roku, do końca pozostaje 321 dni

Do końca astronomicznej zimy pozostaje 34 dni


Jak optymistycznie to brzmi, jeszcze tylko 34 dni. a tu masz, znów opady śniegu zapowiadają.
Pewnie czas ferii już się kończy, więc ten śnieg do niczego nie jest nam potrzebny.

A kto chce na nartach jeździć, niech sobie w Alpy wyjeżdża.
Mi tam śnieg do niczego potrzebny nie jest!!!!

I co tu jeszcze ciekawego dzisiaj napisać?
O polityce nie chce mi się dzisiaj wspominać, szkoda moich nerwów, bo gdy dzisiaj słuchałam rano w TVN 24 niejakiego ministra Gowina zastanawiałam się, jak można być takim sprzedawczykiem, takim niesamowitym lizusem, wychwalającym tego ,  którego (jak chętnie mu przypomnę) wcześniej  nieźle pełną krytyka karmił.
Czy naprawdę można nie mieć własnego honoru?????
Kawałek stołka i to niepewnego potrafi człowieka tak diametralnie zmienić, ale równocześnie ogłupić, bo chyba sobie ten człowiek zdaje sprawę z tego, że jego wątpliwa kariera ku upadkowi wraz z rządem pisu się chyli.
I co wtedy? będzie podlizywał się następnej władzy, żeby na jakiś fotel politycznie osiąść.??????
W głowie mi się to nie mieści.....

Spyta ktoś, to po co oglądasz programy związane z polityką?
Właściwie to nie mam na to  dobrej odpowiedzi, z jednej strony chcę wiedzieć, co w moim państwie na bieżąco  się dzieje, a z drugiej, takie wiadomości o palpitacje serca mnie przyprawiają.............
Ech, życie, życie.

Może Ulka lepiej rozgrywa swoja codzienność, już rano dostałam na Messengerze od niej wiadomość, że idzie sobie do Fitness Clubu.
Fakt. mało ruchliwa jestem, ale może tak jest dlatego, że ciągle gdzieś mnie kuje, to w kolanach, to w kręgosłupie, to w moich barkach.
Głupio,  gdy chcę sięgnąć po coś z wyżej położonej w sklepie półki, muszę prosić o pomoc, bo moje ruchy w barkach są bardzo ograniczone, nie mogę swobodnie reki do góry unieść.
Zażywam te środki przeciwbólowe, ale ile można ten swój brzuszek farmaceutykami masakrować?
Cała nadzieja w zabiegach, które na mnie niebawem podczas mojego krótkiego  pobytu we Wiśle czekają.
A potem, gdy już wiosna przyjdzie, też moje dolegliwości powinny nieco się zmniejszyć. Teraz przyszedł  po prostu zły czas na moje biedne kostki.
No i wciąż czekam na ten właściwy wyjazd, na dłuższy, bo dwutygodniowy pobyt w sanatorium, który powinnam dostać na NFZ.
Tylko czy w tym roku się doczekam takiego wyjazdu????  

Co prawda słonka dzisiaj za wiele nie zażyjemy, ale i tak miłej środy życzę.
 
wtorek, 12 lutego 2019
No czesć

 

 

 A w Krakowie pada śnieg.
Nagle zrobiło się ciemno i zaczęło padać,
Ale to nic dziwnego, zapowiadali nawet te opady śniegu.

Dzisiaj napisałam już co prawda inny mój wpis, ale po namyśle go zlikwidowałam.
Oczywiście dotyczył on całej afery związanej z Kaczyńskim, CBA, z Kujdą i innym dziadostwem, które szerzy się ostatnio  niczym ośmiornica w naszej Polsce, ale po namyśle cały mój wpis skasowałam.
Nie dlatego, żebym się bała pisać, bo prawda zawsze prawdą pozostanie, nawet, gdy ktoś usiłuje ją zamazać, ale doszłam do wniosku, że nie warto się już denerwować. Na razie nic się przecież nie zmieni.
Wczoraj przeczytałam, że ponad 50 procent Polaków jest zadowolonych z rządów pisu i zaczęłam się zastanawiać, gdzie właściwie takie sondaże są przeprowadzane, chyba w Tworkach, bo nikt normalnie myślący nie powie, że nie widzi, że nas okłamują, okradają i robią z nas idiotów.
Trochę ciemnego ludu niby w Polsce jest, ale żeby aż 50 procent? nie wierzę, zważywszy, że nawet poparcie pisu w ostatnich sondażach  spadło poniżej 30 procent, więc skąd ta pięćdziesiątka????


A ja czekam, na wiosnę, może nie koniecznie Biedronia, chociaż mimo, że nie widzę jego siły przebicia, to......... wiele rzeczy mądrych jednak wprowadza.
Ale wydaje mi się, że polska sprawa jest tak w wysokim stopniu zabałaganiona, że potrzeba będzie chyba dopiero ze 2 - 3 generacje nowych, normalnie myślących ludzi, żadna miarą  całkowicie nie obciążonych dzisiejszym postrzeganiem polityki, nie mających żadnych politycznych powiązań ani z czasami komunizmu czy post komunizmu, aby Polska weszła na tory normalności.
Co prawda było nam to dane po roku 1989, gdy Okrągły stół miał  szansę rozpocząć całkiem nową erę dla Polski, niestety Polacy swoim nihilizmem i swoją głupia zadziornością potrafią zepsuć każdą okazję do poprawy. Może dlatego  tyle lat byliśmy własnie pod zaborami, bo te naprawcze frakcje  nigdy nie miały siły przebicia i w końcu ulegały przemocy egoistycznie pojmujących  politykę i  tym doprowadzający zawsze do narodowej tragedii.

No i czy nie miał Jan Kochanowski racji pisząc:

Cieszy mnie ten rym : Polak mądry po szkodzie
lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie
nową przypowieść Polak sobie kupi
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi

Jan Kochanowski żył co prawda  w epoce renesansu i chociaż wiele historycznych wydarzeń od tamtych lat minęło, okazuje się, że jedna z najgorszych polskich wad, jaką jest egoizm prowadzący do całkowitej politycznej niefrasobliwości i braku odpowiedzialności za losy Ojczyzny przetrwały do dzisiaj.
No to jaką w sumie mamy gwarancję, że następne pokolenia czegokolwiek na błędach przodków się nauczą???
Jakie to wszystko smutne.......

Dobrego wtorku Wam jednakowoż życzę.
Bądźmy dobrej myśli

poniedziałek, 11 lutego 2019
czasami tak bywa






Właśnie, czasami tak bywa, że albo nie ma się o czym pisać, albo po prostu nie chce się o niczym pisać, albo jedno i drugie.
I takie własnie zjawisko wczoraj u mnie zawitało, dlatego ograniczyłam się wczoraj w moim blogu  tylko do zamieszczenia kwiatków, ale musicie przyznać, że ładnych.
Ale z pokorą odbieram wczorajszy komentarz, że się nie popisałam, ba, nawet dodam, że się nie wysiliłam.
Ale taki miałam  akurat dzień na NIE
Pewnie związane to było z niezbyt udaną nocą, bo trudno obudzić się rano w dobrym humorze, nawet wtedy, gdy świeci już słonko na niebie, gdy poprzednią noc praktycznie co 2 godziny miałam przerywaną bezsennością.
Nie wiem, czemu tak się dzieje, ale zasypiam (jak na mnie) naprawdę bardzo wcześnie, bo zaraz po godzinie 23, czyli po oglądnięciu Szkła Kontaktowego po oglądnięcia kawałku "Rodziny Zastępczej", (ostatnio nastąpiła zmiana, ale o tym poniżej piszę)  a już zaraz po godzinie pierwszej, czasami drugiej już się budzę omalże wyspana i ze zgrozą patrzę na zegarek który mi pokazuje, że jest właśnie środek nocy, na sen, a nie na nocne nasiadówy  przeznaczony.
A tu nagle wszystko zaczyna mnie uwierać, swędzieć, noga mi się "kurczy", czyli jakiś skurcz łapie i muszę wstawać i chwilkę po mieszkaniu połazić, a potem znów się kładę i.....znów oglądam serial, żeby nie myśleć o głupotach, które najczęściej w nocy na człowieka napływają.
Zasypiam...budzę się, zasypiam...budzę się  i tak już jest do samego rana. 
No to powiedzcie sami, czy mogę  potem po takiej nocy czuć się wypoczęta i szczęśliwa?
No znowu nie aż tak źle, żebym była nieszczęśliwa, bo wtedy sama sobie znajduję najlepsze lekarstwo na taki poranny stres, mianowicie sama sobie mówię: "przecież nic nie musisz, "nikt ci nic nie każe" i od razu nieco spokojniej na mojej duszy się robi.
Bo nie ma nic gorszego niż przymus!! Od razu dreszcze niemocy i kręcenie jelit przynajmniej na mnie spływa.
A po takim samo rozgrzeszeniu nerwy się uspokajają i głowa zaczyna już inaczej, pozytywnie myśleć.
Proponuję taka kurację tym, którzy rano wstają zestresowani, naprawdę działa, chociażby miało trwać tylko niedługi czas.
To takie proste, wystarczy sobie powiedzieć" "NIC NIE MUSZĘ"

No i taki nijaki  własnie wczoraj ten dzień miałam, ale ponieważ szybko sama się "rozgrzeszyłam", byłam daleko od jakichkolwiek stresów.
Jedno jeszcze  tylko zrobiłam, mianowicie  wyłączyłam telefon, żeby mi nie brzęczał niepotrzebnie, nawet nie tylko żeby nikt nie dzwonił, ale niestety pikaniem odbieram każdy messenger i każdą wiadomość esemesową, co by mi przeszkadzało w moim błogim nic nie robieniu, w błogim samo zaistnieniu.

Co prawda o mało co nie przegapiłam wiadomości i telefonu od Maćka, ale szczęśliwie akurat na moją komórkę  w odpowiednim momencie spojrzałam i okazało się, że własnie Maciek z niedzielną wizytą na kawkę do mnie się wybiera.
No i bardzo dobrze, taka krótka przerwa w nic nie robieniu i w totalnej samosi i w totalnym spokoju tez bardzo dobrze mi zrobiła.
Maciek przyszedł, kawkę wspólna wypiliśmy, troszkę porozmawialiśmy i........... znów mogłam sobie oglądać, ale tym razem odeszłam od mojej tradycji i nie oglądałam, mojej ulubionej Rodzinki Zastępczej (czasami trzeba nawet od takiej rodzinki odpocząć), a wróciłam do bardzo starego , chyba pierwszego polskiego serialu,  tzw mydlanej opery "W labiryncie"
Ten serial to już też jest historia. kiedy on na ekranach gościł? szmat czasu temu.
Ale czasami fajnie jest tak cofnąć się trochę w czasie.
Odcinków jest dosyć sporo, więc na  jakiś czas mam nocną rozrywkę zapewnioną, gdyby znów jakaś bezsenność miała mnie dopaść.
A dzisiejsza noc była zresztą podobna, znów pobudka przed czwartą rano, znów oglądanie seriali, potem krótka drzemka i....znów zamęt w mojej głowie. Ech, tak porządnie wyśpię się chyba dopiero w grobie. Tylko ja na razie wcale tam się nie wybieram się.

A co do polityki mam tylko takie jedno pytanie: Skoro pan Kaczyński czuje się taki niewinny i uważa, że to co się dzieje jest tylko nagonka na niego dlaczego nie poszedł tłumaczyć się właśnie do oskarżającej go Gazety Wyborczej tylko wybrał prawicowa gazetę W sieci, która jak wiadomo niewygodnych pytań mu nie zada i będzie tam mógł pleść to, co tylko ślina mu na język przyniesie
Wszak bracia Karnowscy znani są z tego, że są bardzo mierni, ale jeszcze tym bardziej wierni, bo przecież własnie dzięki spółce Srebrna istnieją....
Czy trzeba więcej coś dodać.?????
Dwa plus dwa zawsze będzie cztery, a nie pięć panie Kaczyński.
I przyjdzie weszce czas, że to wszystko panu udowodnia i za swoje przekręty i kłamstwa wreszcie pan odpowie przed prawdziwa Sprawiedliwością.

No, znów się nakręcam.........dosyć, dosyć,

ALE JA NAPRAWDĘ CHCIAŁABYM ŻYĆ W NORMALNEJ POLSCE!!!!

Ale jeszcze widać nie nadszedł stosowny ku temu czas.....może za pół roku......

Na razie wiele pomyślności nie tylko na poniedziałek, ale na cały tydzień życzę, chociaż prognozy pogody nie są wcale najlepsze, podobno nawet śnieżek ma powrócić?????

niedziela, 10 lutego 2019
na miłą niedzielę

 

I tylko tyle

sobota, 09 lutego 2019
to będzie dobry dzień

 

 

Na pewno będzie dobry, bo przynajmniej dla mnie zaczął się całkiem miłym komunikatem: Bank jednak uznał moją reklamację i cofnięto  pobraną mi  z mojego konta kwotę 376 zł.
Prawdę powiedziawszy jestem zaskoczona, ale bardzo miło zaskoczona stanowiskiem Banku.
No tak, może moja uwaga, że brak należytego zabezpieczenia odważa wiarygodność banku?
Ale z kolei czytałam, że podobne reklamacje w innych bankach nie zadziałały, tym bardziej jestem zadowolona z pozytywnie załatwionej sprawy.

Aha : JUŻ W ŻADNE GRY NA FACEBOOKU WIĘCEJ  NIE GRAM!!!!

Polak mądry po szkodzie??? może i tak, ale powinien jakieś wnioski wyciągać.
A swoją drogą jakie to jest przykre, że ktoś, kto jest uczciwy niestety tym bardziej narażony jest na takie nieprzyjemności.
Może dlatego, że nie można myśleć kategoriami : skoro ja nie kradnę, to i mnie nie okradną.
Mówią: myśl swoimi kategoriami, okazuje się, że nie zawsze jest to słuszne.

Ale bardzo serdecznie dziękuję tym, którzy mi współczuli i tym, którzy trzymali za mnie kciuki, aby mi się udało odzyskać tę stratę,
a szczególnie dziękuję Hanuli, której udało się podtrzymać mnie na duchu i pewnie przez to, żre uwierzyłam, sprawa moja pozytywnie została załatwiona.  

 

Dzisiaj mamy sobotę, czyli z założenia ma to być, przyjemny dzień.
Zapowiadali słonko, jakoś na razie go nie widać, może nieco później, kolo południa zaświeci.
Ale jeszcze na razie nie ma co się wiosną zachwycać, bo jak podają media. zima jeszcze koniecznie chce do nas w tyn sezonie jeszcze powrócić.
Ale może nie będzie nas już tak mrozić, jak  jeszcze niedawno?

W następnym tygodniu, dokładnie w czwartek, będziemy obchodzić dzień Zakochanych, czyli Walentynki. A własnie wtedy podobno ptaszki rozpoczynają już wicie swoich gniazd, czyli jest to jakby pierwsza zapowiedź wiosny,
Wczoraj gdzieś tam przeczytałam, że podobno nawet bociany zbierają się już do lotu do swoich miejsc lęgowych. Czeka je długa i niebezpieczna droga.
Ale bociany to mądre ptaki, bywało już podobno tak, że w trakcie  podróży, gdy orientowały się, że w miejscu docelowym mogą jeszcze panować niekorzystne dla nich warunki pogodowe,  potrafiły zatrzymać się na dłużej, na ogół w rejonach Turcji i przeczekać do momentu, gdy powrót do rodzinnych gniazd nie będzie już dla nich przeszkodą, bo przecież głównym celem tej bocianiej  migracji jest prokreacja, więc muszą swoim przyszłym pociechom zapewnić ekstremalnie dobre warunki do bytowania.
A z doświadczenia, które nabyłam podczas podglądania bocianich gniazd mogę powiedzieć, że bociany są  naprawdę bardzo troskliwymi rodzicami, chociaż czasami może nam się wydawać, że bywają też i okrutne wobec swoich niektórych dzieci. Ale takie są prawa natury, one wiedzą, że te słabe jednostki i tak nie przetrwają, więc starają się we wczesnym okresie ich życia skrócić ich przyszłe męki, które i tak do zagłady prowadzić mogą.
Jak już pisałam, my ludzie tego nie rozumiemy, świat zwierząt innymi prawami się jednak rządzi.

A ponieważ dzisiaj mam wyjątkowo dobry humor. spowodowany dobrą dla mnie wiadomością i ponieważ mamy weekend, dzisiaj zamilknę politycznie, ale na pewno nie na wieki.
Za to dla poprawienia dobrego humoru dla wszystkich przypomnę to zdjęcie, które już kiedyś rozbawiło mnie do łez.

Bo fakt, czasy nie są wcale łatwe ale.......... ten kot rzeczywiście jednak stanowczo przegiął.  



Dobrej soboty i wspaniałego weekendu.
Może pójdę jutro sobie do kina na "Miszmasz"?????

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 571